POLITYKA

Poniedziałek, 21 stycznia 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 40-43

Rynek

Adam GrzeszakCezary Kowanda

Z grubej rury

Robert Muszański żyje z wody. O wiele lepszej niż ta,­ która płynie w naszych kranach. Jego odbiorcy nalewają ją w butelki i naklejają własne etykietki.

Żadnej wody, nawet z najgłębszego ujęcia, nie można po prostu nalać do butelek i sprzedać. Albo przeznaczyć do warzenia piwa. Najpierw trzeba z niej wytrącić wszystko to, co może być szkodliwe dla zdrowia. Firma Roberta Muszańskiego, Wofil z Krynicy, robi to ekologicznie, bez chemii, za pomocą powietrza i prądu.

W czasie mikrowyładowań elektrycznych powstaje ozon i oczyszcza nawet najgorszą ciecz. Dzięki niemu woda Muszańskiego nie ma smaku ani zapachu, co w tym przypadku oznacza najwyższą jakość. Za taką wodę będziemy musieli płacić coraz więcej. Zupełnie inną kategorię stanowi woda z kranu, najczęściej pobierana z ujęć powierzchniowych, czyli po prostu z najbliższej rzeki. Większość wodociągów uzdatnia ją za pomocą dwutlenku chloru i nadmanganianu potasu. Z tego powodu woda z kranu rzadko nadaje się do picia bez przegotowania. Taka woda jest niewiele tańsza, ale też będzie szybko drożała.

W całym kraju aż kilka tysięcy stacji uzdatniania wody wymaga pilnej modernizacji. Muszański liczy, że gospodarze miejskich wodocią...

Załączniki

  • Spółka do rurki

    Spółka do rurki

  • Import rośnie

    Import rośnie