POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 27 (3167) z dnia 2018-07-04; s. 92-97

Na własne oczy

Edyta Gietka

Ziemia oblegana

Gdyby w polskim organizmie wytyczyć główną arterię, biegłaby warszawskim Traktem Królewskim. To narodowy deptak. Jeśli ma się coś Polakom do powiedzenia, najlepiej to zrobić tutaj.

Pod Sejmem dominują sprawy paląco bieżące. A ponieważ już ostygły emocje po ignorowanych niepełnosprawnych, chwilowy przestój w kontestowaniu spowodował, iż w całorocznym Miasteczku Wolności drzemią pod brezentem organizatorzy pikiet. Są odpowiedzialni za ciągłość ruchu oporu oraz nagłośnienie. Obywatele dla obywateli dostarczają im kawę i hermetyczne kabanosy, by – jak mówią – mieli siłę prowokować. Niedawno nieznani bandyci wtargnęli do namiotu i wybili dwa zęby przednie Maciejowi Bajkowskiemu, koczującemu od dwóch lat w obronie wartości cywilizacji europejskiej oraz ogólnoludzkiej. Skradziono mu gotówkę w saszetce. Mimo sejmowego monitoringu sprawców nie ustalono.

Równy, panie, to jest chodnik

Z sentymentu dla minionej atmosfery protestu niepełnosprawnych wciąż pod Sejm zajeżdża na wózku pan Waldemar po chorobie Heinego-Medina. Pierwszy polski pacjent, któremu wydłużono jedną nogę aż o 9 cm. Rozpamiętuje, jak w hołdzie dla swojej matki (do 12. roku życia noszącej go na ramionach) chciał wtargnąć do gmachu z tą warszawską niewpuszczoną powstanką. Prosił ...