POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 8 (2181) z dnia 1999-02-20; s. 15

Wydarzenia

Marcin Meller

Zima zła

We francuskich Alpach zeszła najbardziej niszcząca w tym wieku lawina niszcząc dziesiątki domów i grzebiąc pod śniegiem 12 osób. W Austrii wojskowe helikoptery dostarczały agregaty prądotwórcze i żywność tysiącom uwięzionych w kurortach turystów. Na Słowacji ogłoszono stan klęski. Na Węgrzech, w Bułgarii i na Ukrainie mieszkańców setek wsi i miasteczek ratowała armia. Użyto nawet czołgów.

To było jak trzęsienie ziemi w Kalifornii - wspominał zszokowany amerykański narciarz. Lawina o szerokości dwustu metrów i grubości ponad sześciu spada z prędkością 300-400 km/godz., przetoczyła się przez potok Arve, pognała pod górę i zmiażdżyła dwadzieścia domków w wioskach Le Tour i Montroc. - Czegoś takiego nie widziałem nigdy w życiu - mówił wstrząśnięty żandarm - żeby lawina toczyła się pod górę!

Spod plątaniny kamieni, drewna i żeliwa, wyglądającej jak pogruchotane domki dla lalek - niektóre domy zbity śnieg przeniósł o 400 metrów - wydobyto kilkadziesiąt osób, w tym jedenaście martwych. Jedną uznano za zaginioną. Do akcji włączyły się ekipy techniczne pracujące nad kręconym w okolicy nowym odcinkiem przygód superagenta Jamesa Bonda.

Wśród ocalałych był dwunastoletni chłopiec. Gdy kataklizm miażdżył dom jego rodziców, wyrwana skądś deska utworzyła nad ciałem dziecka wypełnioną powietrzem niszę. Przez dziesięć godzin chłopiec leżał nieruchomo obok swych martwych rodziców. ...