POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 7 (2285) z dnia 2001-02-17; s. 19-21

Kraj / Jak demoralizuje się policjant

Igor T. Miecik

Zła glina

Rok zaczął się od skandali. Zatrzymani zostali: Piotr W., były naczelnik wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną Komendy Głównej Policji, podejrzany o współpracę z gangiem pruszkowskim, i Rafał K., funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego, za napad na sklep komputerowy i postrzelenie policjanta. Paweł P., policjant z oddziałów prewencji w Mińsku Mazowieckim, obrabował obywateli Białorusi.

Jak to się dzieje, że struktury przestępcze bez trudu lokują swoje wtyczki w policji? Co sprawia, że stróże prawa występują przeciw prawu? Że drobne wykroczenia funkcjonariuszy stały się sprawą powszechną, banalną, na nikim nie robią wrażenia? Co szwankuje: sposób naboru do służby, system wewnętrznej kontroli? W jakiej mierze winien jest sam charakter pracy – za marne pieniądze, na niebezpiecznym pograniczu między dobrem a złem?

Słoniu zatrzymał radiowóz. Na siedzeniu pasażera Marcin miotał się z odbezpieczonym pistoletem w ręku. Krzyczał przez łzy: zajebię się, zaj... Wył, skomlał, klął, aż w końcu włożył sobie lufę pistoletu w usta. Słoniu zamarł, bał się ruszyć. Coś tam chyba mówił, próbował uspokajać. Wiedział, że nie ma żartów, że rano żona Marcina zabrała córkę, rzeczy i się wyprowadziła. W końcu Słoniu, sam na granicy histerii, rzucił: ocipiałeś, k..., człowieku, czego ty chcesz? Rozpierdolisz nam mózg po całym wozie. Marcin odwrócił się, spojrzał, jakby się obudził, wyjął klamkę z ust, a głowa ...