POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 33 (2363) z dnia 2002-08-17; s. 18

Do i od redakcji

Złośliwości i kwasy

W artykule Joanny Podgórskiej [„Tajger” POLITYKA 30 – sylwetka Grzegorza Kołodki] wyczuwam chwilami cienką nutkę ironii: a cóż to za dziwak, ambicjoner. Ni do tańca, ni do różańca, ani z nim popić, ani pójść na pielgrzymkę; on woli dietę i maraton. Słowem: dziwny folklor. Prasa, z reguły odcinająca się od Urbana, z upodobaniem cytuje, iż Kołodko niewątpliwie buchnie siarką. (...)

Myślę co innego: otóż w dobie, kiedy upadły z kretesem wszelkie przez tradycję wydumane autorytety, a tryumfy święci nadęte dyletanctwo, agresywne nieuctwo, nachalny bełkot kanapowych „polityków” znikąd, jakieś chore mitologie sprzed dwustu lat, jakieś pokręcone szowinizmy usiłujące zastąpić intelekt, zdejmowanie gaci jako wydarzenie kulturalne, protesty posła Stanisława Papieża przeciw Rewolucji Francuskiej, brutalna przebojowość oparta jeno na chęci szczerej, pazerny bogoojczyźniany tupet, cudomania, pozerstwo i błazenada w miejsce wiedzy i charakteru, półinteligentne mędrkowanie – otóż w takich czasach szczególnie ludzie prawdziwie ambitni, właściciele jasnych przekonań, dążący do samodoskonalenia pod każdym względem, zasługują na najwyższy szacunek.

Choćby po to, ...