POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 11 (2341) z dnia 2002-03-16; s. 28-30

Kraj

Joanna Solska

Złota jesień na szaro

Straszą emerytów – czy jest się czego bać?

Przyszli emeryci, którym w drugim filarze obiecywano złotą jesień nad ciepłym morzem, dziś bombardowani są informacjami, że na starość standard ich życia gwałtownie się obniży. Najbardziej wystraszone są kobiety, albowiem żyją dłużej, ale składki płacą krócej niż mężczyźni. Dlaczego może – bo wcale nie musi – być tak źle, jak straszy NIK czy UNFE, skoro miało być lepiej?

W swoim raporcie Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi wyliczył, że 65-letni mężczyzna będzie miał szansę na emeryturę w wysokości zaledwie 43 proc. ostatnich zarobków, zaś 60-letnia kobieta już tylko na 30 proc. ostatniej pensji. W obecnym systemie obie płcie mogą liczyć na 60 proc., przy czym relatywnie korzystniejsze świadczenie uzyskają osoby najgorzej zarabiające. Głównym, choć nie jedynym, winowajcą tego stanu rzeczy będą – zdaniem UNFE – otwarte fundusze emerytalne, które rocznie zarabiają dla swych członków zaledwie 4,5 proc.

Te wyliczenia do białości rozgrzały zarządy powszechnych towarzystw emerytalnych, a także rząd. Krytycy przedstawionych przez UNFE szacunków słusznie zauważają, że o wynikach OFE w ciągu 30 czy 40 lat z pewnością nie przesądzają dwa pierwsze lata funkcjonowania, w których funduszom przekazano o wiele mniej z emerytalnych składek, niż im się należało, zaś koszty – także z winy niesprawnego systemu komputerowego w ZUS – poniosły o wiele wyższe.

Mają też wiele słusznych pretensji do samego UNFE (od 1 kwietnia przestaje istnieć), który – kierując się źle ...