POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 31 (2515) z dnia 2005-08-06; s. 80-81

Społeczeństwo / Sport / Pływanie

Tadeusz Olszański

Złote dzieciaki

W bardzo wymagającej i popularnej dyscyplinie nagle staliśmy się potęgą. Zdobywamy medale i bijemy rekordy świata. Na igrzyskach w Atenach było to dziełem jednej Otylii Jędrzejczak, obecnie na pływackich mistrzostwach świata w Montrealu mieliśmy do czynienia z całą polską falą nastolatków.

Czwórka najmłodszych nie ukończyła 17 lat. 27-letni Bartosz Kizierowski (brąz w stylu dowolnym) jest wyjątkiem. Przeciętna wieku drużyny – poniżej 20. Po raz pierwszy wysłaliśmy na mistrzostwa świata drużynę liczącą 17 osób. Nikt w niej nie zawiódł. Wszyscy poprawili swoje rekordy życiowe, większość ustanawiała nowe rekordy Polski – w sumie aż 12 – i wchodziła do finałów, a Paweł Korzeniowski oraz Otylia Jędrzejczak zdobyli złote medale. Do tego rekord świata tej ostatniej na dystansie 200 m motylkiem. Tak dobrze nie było nigdy. Dziś nagle pływanie wyrasta na sport nr 1. Jak do tego doszło?

Przez lata całe sport pływacki był kopciuszkiem i pozostawał daleko w tyle za lekką atletyką, boksem, szermierką, nie mówiąc już o grach sportowych z piłką nożną na czele. Polskim pływakom daleko było do światowej czołówki. Nie oni zdobywali medale na igrzyskach olimpijskich, choć właśnie pływanie jest drugą po lekkiej atletyce dyscypliną, w której jest najwięcej do zyskania. ...