POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 22 (3112) z dnia 2017-05-31; s. 102

Passent

Daniel Passent

Zmień ton

Dlaczego pan się drze? – zapytał z mównicy sejmowej Piotr Gliński, profesor, pierwszy wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Człowiek obdarzony taką wielością tytułów i zaszczytów powinien być arbitrem elegancji i kultury, tymczasem mówi, że poseł „się drze”. Być może ów poseł (którego nie pokazano, gdyż kamera pokazywała wicepremiera) zachowywał się niestosownie, może skandował „do dy-mi-sji!”, „kon-sty-tu-cja!”, ale żeby minister kultury tak się zdenerwował, że dla niego poseł się „darł”? Owszem, Sowa i przyjaciele też nie przebierali w słowach, klęli jak szewcy, ale to było w knajpie i w przekonaniu, że są sami swoi.

Gdybyż Gliński był jedyny! Nie. Jeden po drugim przedstawiciele władzy od pewnego czasu krzyczą, „wychodzą z nerw”. Na mównicy, na drabince, na ulicy – zewsząd krzyczą. Nie mówią, nie rozmawiają, nie dyskutują – tylko podnoszą głos. Krzyczą na nas. Krzyczą na „Polki i Polaków”. Krzyczą na Europę. Opozycji mają za złe, że jest „totalna”, a sami krzyczą jak Gomułka na Jasienicę. Krzykiem chcą zagłuszyć opozycję, a ...