POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 14 (2699) z dnia 2009-04-04; s. 41-43

Rynek

Paweł WrabecCezary Kowanda  [wsp.]

Zmierz swój ślad

Zmienia się styl życia. W odstawkę idą plastikowe butelki, torby polietylenowe, nowe ubrania, a nawet samochody. Ale nie wszystkie takie sposoby ochrony środowiska opłacają się przyrodzie.

W Polsce zachowania proekologiczne wprowadza się za pomocą kija: po to, żeby ludzie zaczęli wreszcie segregować śmieci, rząd drastycznie zwiększa opłaty za ich składowanie. Teraz minister środowiska chce Polaków zniechęcić do foliowych toreb. Każda ma zostać obciążona cztredziestogroszowym podatkiem. Niewiele jednak tymi sankcjami wskóra, jeżeli Polacy, tak jak np. Amerykanie, sami nie poczują bluesa.

Ci drudzy masowo przyłączają się ostatnio do bojkotu butelkowanej wody mineralnej. Skoro ta dostępna w kranach jest czysta i smaczna, to po co ją butelkować? Lepiej sięgnąć po kubek i dać choć trochę odpocząć przyrodzie: w USA każdego roku sprzedaje się 25,5 mld plastikowych butelek z wodą, z czego zaledwie 16 proc. poddawanych jest recyklingowi. Organizacje ekologiczne wyliczyły, że do ich produkcji zużywa się 17 mln baryłek ropy i 75 mld l wody. Prawdziwą skalę marnotrawstwa widać jednak dopiero po uwzględnieniu wszystkich kosztów.

Żeby uzyskać energię potrzebną do wytworzenia, przetransportowania, schłodzenia, a potem pozbycia się plastikowej butelki po wodzie, trzeba zużyć ćwierć takiej samej butelki z ropą! Takie rachunki przemawiają do wyobraźni ...