POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 35 (3024) z dnia 2015-08-26; s. 59-61

Historia

Jerzy Besala

Zmierzch Króla Słońce

Jak zauważył biograf króla Anthony Levy, Ludwik XIV stał się niewolnikiem mitu półboga, który sam stworzył. Monarcha zmarł 1 września 1715 r., na cztery dni przed swymi 77. urodzinami – pozostawiając po sobie Wersal, system władzy absolutnej i kontrowersyjne opinie.

Już za życia Paryż uznał go za Louis le Grand, Ludwika Wielkiego. Sam monarcha występował upozowany na słonecznego Apolla i chciał, aby tak go malowano; stąd przydomek Król Słońce. W usta włożono mu zdanie, którego nigdy nie powiedział: Państwo to ja. W 1715 r. Ludwik XIV Burbon zaczął opadać z sił. Mimo to usiłował zachowywać dawną energię, popędzając ministrów do pracy. „Trzeba zarobić pieniądze, które Francja nam płaci!”, powtarzał na niezliczonych naradach. Chyba wierzył w te słowa. 9 sierpnia uganiał się kilka godzin na polowaniu za jeleniem i później poczuł ostry ból w nodze. Chirurdzy nie mieli wątpliwości: gangrena.

Zaczęło się długie dogorywanie. Król do końca rządził przykuty do łoża. Napisał ostatni list, przekazując pouczenia pięcioletniemu prawnukowi, które potem wywieszono w pokoju malca jako katechizm przyszłego władcy. Umierający monarcha zapewniał delfina, że będzie największym królem na świecie, dodając jednak samokrytycznie: „Zanadto kochałem wojnę, nie naśladuj ...