POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 22 (3061) z dnia 2016-05-24; s. 26-28

Społeczeństwo

Joanna Solska

Zmora doktora znachora

Żeby szybko zarobić, trzeba najpierw chorobę wykreować, a potem zaproponować specyfik, który ją wyleczy. Na tym patencie opiera się sukces producentów suplementów diety. Za obietnicę leczenia na skróty Polacy płacą rocznie 3,5 mld zł.

Na suplementy gotowi jesteśmy wydawać coraz więcej. O takim tempie wzrostu wydatków inni, np. producenci warzyw, których konsumpcja poprawiłaby nasze zdrowie o wiele bardziej, nie mogą nawet marzyć. Z danych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że w 2015 r. zapłaciliśmy za suplementy o 6,6 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku będziemy je kupować z nie mniejszym entuzjazmem, rynek wzrośnie o kolejne 5 proc. Potem dynamika jeszcze przyspieszy. W 2020 r. na pseudoleczenie wydamy według prognoz już ponad 5 mld zł. Produkcja suplementów diety to najszybciej rozwijająca się branża rodzimego przemysłu. Nasza polska specjalność.

Ostatnio odkryliśmy, że masowo cierpimy na „zakwaszenie organizmu”. Objawy? Reklamy wyliczają wiele: zmęczenie, bóle głowy, kłopoty z koncentracją, do każdego pasują jak ulał. Każdego też przestraszą skutki zaniechania leczenia. Zanik odporności, choroby krążenia, a na końcu nawet rak. Żeby ich uniknąć, nie musimy jednak odwiedzać lekarza. Wystarczy kupić odpowiedni suplement. Prof. Grażyna Rydzewska, szefowa kliniki gastroenterologii w szpitalu MSWiA ...