POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 4 (2942) z dnia 2014-01-22; s. 8

Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Łukasz Wójcik

Znajdź różnicę

Egipt i Tunezja trzy lata temu rozpoczęły swoje eksperymenty z demokracją. Punkt wyjścia był podobny. Oba kraje w gwałtowny sposób pozbyły się podstarzałych satrapów (odpowiednio Hosniego Mubaraka i Ben Alego), oba społeczeństwa są stosunkowo jednorodne (dominuje islam sunnicki), w obu wolne wybory wygrali islamiści. Jednak po trzech latach rezultat tych eksperymentów jest krańcowo różny.

Egipcjanie en masse poparli właśnie konstytucję, która cofa państwo do punktu wyjścia sprzed 2011 r. Już samo głosowanie zatwierdziło zamach stanu z lipca 2013 r., w którym armia obaliła demokratycznie wybranego prezydenta Mohammada Mursiego. Nowa konstytucja przywraca, a nawet wzmacnia uprzywilejowaną pozycję armii i policji, otwiera również drogę do wyboru na prezydenta „nowego Mubaraka”, obecnego szefa armii, gen. Abdela Fattaha al-Sisiego. Tunezja wkrótce przyjmie zaś najbardziej liberalną ustawę zasadniczą w historii regionu. Choć pojawia się w niej islam, to tylko jako religia państwa – nie jako źródło prawa. Nowa konstytucja gwarantuje też wolność sumienia i religii, a nawet ustanawia parytet płci – nie na listach wyborczych, lecz w parlamencie.

<...