POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 44 (2425) z dnia 2003-11-01; s. 24-26

Kraj / Marzenia o superpartii

Janina Paradowska

Z Aleksandrem Kwaśniewskim w klapie

Po polskiej polityce błąka się wizja czegoś nowego. Nie bardzo wiadomo czego. Nowej partii? Ruchu obywatelskiego? Właściwie wiadomo, że to „coś” miałoby odsunąć od wpływów dotychczasowe partie. Tyle że najlepiej byłoby, aby takiej inicjatywie patronował prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Nowe „coś” miałoby mieć jedną podstawową cechę – bezpartyjność. Bezpartyjność w dzisiejszej Polsce jest bardzo atrakcyjna. Wszystkie badania opinii publicznej dowodzą przecież, że nikt nie został tak bardzo odarty z jakiegokolwiek autorytetu jak politycy i partie polityczne. Ponad trzy czwarte Polaków uważa, że polscy politycy są nieuczciwi; prawie tyle samo, że są niewiarygodni; ponad 80 proc. twierdzi, że dbają wyłącznie o własny interes, a nie o dobro Polski (sondaż CBOS z czerwca tego roku).

Oceny rządu i parlamentu też są dramatycznie niskie, doszło nawet do tego, że Polacy nadzieje na przystąpienie do Unii Europejskiej wiążą głównie z tym, że przyjdzie ktoś – jakiś zewnętrzny karbowy – i zrobi wreszcie porządek. Badania Instytutu Spraw Publicznych pokazały przecież, że wyżej cenimy, nieznane zresztą większości, instytucje unijne niż własne. Uważamy, że są mniej skorumpowane, w większym stopniu zajmują się sprawami obywateli, że są po prostu bardziej wiarygodne.

Nosicieli idei bezpartyjności jest w Polsce wielu. Jedni krążą pojedynczo na wzór błędnych rycerzy, inni ...