POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 27 (2611) z dnia 2007-07-07; s. 20-22

Temat tygodnia / Kraj

Jacek Żakowski

Zniebazstąpienie

Ach, co to był za bal! Agenci, konfidenci, mafie, spiski, układy i afery. Ponad nimi wąsy Marszałka, husarskie skrzydła i duże litery: Ojczyzna, Prawda, Sprawiedliwość, Naród, Tradycja... Było i się skończyło.

Po dwóch latach bujania w obłokach coś raptem chwyciło tę władzę za nogi i ciągnie ją ku ziemi. Zwykłe życie zupełnie zwykłych ludzi: proza, banał, nuda. Kompania reprezentacyjna w nowiutkich historycznych strojach nie ma tu nic do roboty. Bo jest to coś tak banalnego, jak byle jaka wymięta portmonetka, w banalnej, niemodnej torebce, która na dodatek nie ma żadnej symbolicznej mocy. Nie rozgrzeje umysłów nawykłych do wielkich ideowych konstruktów, do walki o fundamentalne wartości i do ideowych sporów. Jest tylko starą pustą portmonetką zmęczonej pielęgniarki i nie chce być niczym więcej. Wielkie Litery znikają. Zostają małe literki.

Na początku ludzie Wielkich Liter, tacy jak bracia Kaczyńscy, musieli się w tym zamieszaniu pogubić. Odpowiadając na małe literki próbowali wciąż mówić Wielkimi. Od dawna były one przecież ich niebywale skutecznym kluczem do ludzkich serc i umysłów. Prezydent próbował przekonywać, że krzyk portmonetek to próba zmiany Systemu Politycznego. Oczywiście nie miał na myśli obalenia demokracji ani kapitalizmu, więc ...