POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 26 (3166) z dnia 2018-06-27; s. 49-51

Świat

Artur Domosławski

Znikający Meksyk

W czasie kampanii przed niedzielnymi wyborami zamordowano ponad 100 polityków. Tak wygląda miejscowa odmiana demokracji.

Dwie ostatnie ofiary politycznych zabójstw to kobiety kandydatki. Juana Irais Maldonado miała startować z listy Partii Zielonych na stanowisko radnej w mieście Puebla. Wyjeżdżała samochodem ze spotkania wyborczego na prowincji, kiedy grupa uzbrojonych mężczyzn wykonała egzekucję.

Druga zamordowana, Pamela Teran z regionu Oaxaca, gminy Juchitan, wychodziła z grupą swoich współpracowników z restauracji, także po zakończeniu wiecu. Obie kandydatki stały się lokalnymi liderkami po zeszłorocznym trzęsieniu ziemi, które obudziło na moment publiczną aktywność Meksykanów, zniechęconych do polityki infiltrowanej przez mafie.

Organizacja Państw Amerykańskich alarmuje, że w Meksyku co cztery–pięć dni ginie kandydat lub kandydatka na wybieralne stanowisko. „To rozmiary przemocy absolutnie nie do zaakceptowania w trakcie procesu wyborczego” – napisano w oświadczeniu.

W najbliższą niedzielę Meksykanie wybiorą prezydenta, obie izby parlamentu oraz radnych – w sumie ponad 18 tys. przedstawicieli. Jaki jest jednak sens dyskutować o ideach, polityce bardziej lewicowej czy bardziej prawicowej, zasypywaniu nierówności czy przyspieszaniu wzrostu, skoro politykę meksykańską na każdym ...