POLITYKA

Piątek, 20 kwietnia 2018

Polityka - nr 12 (3153) z dnia 2018-03-21; s. 67

Nauka

Mateusz Hohol

Znoje zwojów

Dzięki norweskiej uczonej wszyscy mogą się przekonać, że mózg naprawdę rządzi.

Co roku rynek wydawniczy, także polski, jest wręcz zalewany książkami popularyzującymi wiedzę o mózgu. Większość z nich przynależy do jednej z dwóch grup: ich autorami są albo zawodowi popularyzatorzy, albo prominentni (często już emerytowani) uczeni, upowszechniający głównie własne odkrycia. Pierwsi piszą zrozumiale i atrakcyjnie niemal dla każdego, jednak często nie znają nauki „od kuchni”, co przekłada się na uproszczenia i półprawdy. Drudzy natomiast robią, co mogą, by zaprezentować swoje odkrycia światu, ale ich język okazuje się zbyt hermetyczny dla większości czytelników, od których ponadto wymagają sporo wiedzy na temat mózgu. Ze świecą szukać książki, która mogłaby przypaść do gustu zupełnym laikom, szkolnej młodzieży, a nawet dzieciom, a przy tym napisanej przez kogoś, kto zawodowo zajmuje się badaniami nad mózgiem.

Tę lukę wypełnia właśnie wydana po polsku książka „Mózg rządzi” autorstwa Kai Nordengen. To 30-letnia norweska lekarka z doktoratem z neurologii, wykładająca na uniwersytecie w Oslo. O tym, że badania mózgu zna „od kuchni”, świadczy fakt, że jest współautorką kilku artykułów, które ukazały się w prestiżowych czasopismach branżowych.

Jaki cel przyświecał Nordengen podczas pisania książki? Po prostu zamierzała przybliżyć wszystkim czytelnikom w klarowny, ale zarazem kompetentny sposób, jak funkcjonuje mózg i jak przekłada się to na nasze codzienne życie. Tyle i aż tyle. Warto podkreślić, że Norweżka nie zawstydza czytelnika, który nie pamięta zbyt wiele ze szkolnych lekcji biologii. A jej styl i przypadki zaczerpnięte z życia oraz kultury masowej są po prostu świetne. Np. skutki uszkodzeń hipokampu (jednym z objawów jest trudność w formowaniu nowych wspomnień) ilustruje, poza historiami pacjentów neurologicznych, odwołaniem do rybki Dory, bohaterki filmu „Gdzie jest Nemo?”.

Nordengen postanowiła – całkiem słusznie – nie bombardować czytelników zbyt wieloma nazwiskami innych badaczy, a głównym bohaterem uczynić po prostu mózg. A dokładnie – pokazać zaangażowanie tego organu w pamięć, uczenie się, inteligencję, odczuwanie, percepcję czy powstawanie uzależnień. Wspomnieć tu trzeba jednak o jednym nazwisku, które spotykamy w kilku miejscach książki. Mowa o May-Britt Moser, norweskiej uczonej, która wspólnie z Edvardem Moserem i Johnem O’Keefem otrzymała w 2014 r. Nagrodę Nobla za odkrycia związane z mózgowym systemem orientacji przestrzennej. Moser jest autorką przedmowy do „Mózg rządzi”, a wyniki jej badań nad „mózgowym GPS”, wykorzystujące m.in. pomysłowy „samochodzik Flinstonów”, Nordengen opisuje w jednym z rozdziałów. Zaś pod koniec książki autorka nie kryje swojego podziwu dla noblistki, która jest jej osobistym wzorem kobiety naukowca.

Ponieważ nikt nie jest doskonały, to także norweska lekarka nie ustrzegła się kilku uproszczeń i nieścisłości, na które warto zwrócić uwagę czytelników. Autorka wielokrotnie podkreśla, że kora przedczołowa stanowi centrum dowodzenia naszego mózgu oraz siedlisko wyższych zdolności poznawczych. To generalnie prawda. Upraszcza jednak nadmiernie, pisząc, że obszarowi temu zawdzięczamy rozumienie matematyki. Czytelnik może na tej podstawie fałszywie wnioskować, że wszystko, co zdaje się być specyficznie ludzkie, to wytwór ewolucyjnie młodych struktur mózgowych, szczególnie kory czołowej, podczas gdy reszta tego organu odpowiada za naszą zwierzęcą naturę. Matematyka jest dobrym przykładem nieprawdziwości takiego poglądu. Wyniki licznych badań pokazują bowiem, że prócz kory czołowej operowanie liczbami i rozumienie geometrii angażuje przyczynowo cały szereg struktur – nie tylko korowych, lecz również podkorowych.

A skoro jesteśmy już przy zwierzętach – choć autorka książki nie wyklucza, że niektóre z nich są świadome własnego istnienia, pisze: „człowiek jest jedyną znaną istotą, która ma jasne pojęcie na temat własnej historii”. Pomija tym samym szereg wyników badań nad pamięcią epizodyczną zwierząt, wskazujących, że przynajmniej niektórzy nasi małpi kuzyni zdolni są do mentalnych podróży w czasie. I jeszcze jedna nieścisłość: we fragmencie dotyczącym oksytocyny, hormonu odpowiedzialnego m.in. za przywiązanie do partnera, pomylono (być może to błąd tłumaczenia) kojoty preriowe z nornikami preriowymi. Tymczasem to nie drapieżne psowate, ale sympatyczne i prospołeczne gryzonie stanowią modelowy gatunek, dzięki któremu nauczyliśmy się sporo o „hormonie miłości”.

Powyższe uwagi nie obniżają jednak ogólnej wartości książki Nordengen, którą można polecić wszystkim, niemal niezależnie od wieku, chcącym dowiedzieć się czegoś o najważniejszym narządzie człowieka. W swojej przedmowie noblistka May-Britt Moser opisuje historię początków własnego zainteresowania mózgiem. Wskazuje, że niebagatelną rolę odegrał jej późniejszy naukowy mentor Per Andersen, który dzięki występom telewizyjnym sprawił, że w 1980 r. wiedza o mózgu ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]