POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 31 (2665) z dnia 2008-08-02; s. 46-47

Świat

Patryk Marzal

Znów jak wulkan gorąca

Kubańscy dysydenci nie wierzą w zmiany na lepsze pod rządami Raúla Castro.

Venceremos! (Zwyciężymy!); De por vida con Fidel! (Na zawsze z Fidelem!); Socialismo o muerte! (Socjalizm albo śmierć!) – te hasła to nieodłączne elementy kubańskiego skansenu, obrazy, które kojarzymy z przewodników i które spodziewamy się tu zastać – dziewicze plaże, stare amerykańskie auta, kruszące się fasady kolonialnych domów i pomarszczona twarz człowieka z cygarem w ustach. Pozornie nieszkodliwe elementy miejscowego kolorytu.

Dla Oswaldo Payi, czołowego kubańskiego dysydenta – bezustannie nękanego przez reżim Castro – te hasła mają bardziej złowrogi oddźwięk. En una plaza sitiada la disidencia es traición (W oblężonej fortecy dysydencja to zdrada) – słowa na pobliskim murze stają się publicznym oskarżeniem Oswaldo. Socialismo o muerte! – przy drzwiach jego mieszkania – przemienia się z legendarnego zawołania kubańskiej rewolucji w groźbę zabójstwa.

Pozycja Payi na Kubie i poza jej granicami, jak również nienawiść i strach, które wywołuje w kubańskim kierownictwie, wynikają głównie z ...