POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 42 (2576) z dnia 2006-10-21; s. 84-86

Historia

Wiesław Władyka

Żółte światło Października

W październiku 1956 r. doszło w Polsce do radykalnej acz bezkrwawej zmiany władzy partyjnej, dokonanej wbrew woli Moskwy. Ówczesny komunizm nie znał takich przypadków.

Co prawda krew się w Polsce polała w Poznaniu w czerwcu, ale ten dramat kończył ostatecznie epokę władzy odchodzącej i dawał szansę władzy nowej. W Polsce rewolucja październikowa, a była to rzeczywiście rewolucja, potrafiła samoograniczyć się, nie wylała się poza granice tego, co było możliwe w tamtych warunkach do osiągnięcia, w sumie nie zakwestionowała podstaw panującego ustroju, choć wiele jego treści i praktyk jak najbardziej. A nawet więcej, raz jeden w dziejach PRL (może jeszcze wtedy, gdy do władzy dochodził Edward Gierek) rządzący komuniści zyskali autentyczne i masowe poparcie społeczne dla swojej polityki i zostali na moment bez mała bohaterami narodowymi. Dotyczyło to oczywiście przede wszystkim Władysława Gomułki, któremu lud Warszawy śpiewał 24 października na wielkim wiecu pod Pałacem Kultury i Nauki „Sto lat”, a gdy jechał po kilku tygodniach pociągiem na rozmowy do Moskwy, na kolejnych stacjach do Kuźnicy Białostockiej żegnały go chlebem i ...