POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 46 (2167) z dnia 1998-11-14; s. 3-8

Raport

Joanna Solska  [wsp.]Ryszarda Socha  [wsp.]Adam Grzeszak  [wsp.]Jan Dziadul  [wsp.]Stanisław PodemskiAleksander ChećkoTorsten Pauly  [wsp.]

Żółwie Temidy

Bogini sprawiedliwości ma przesłonięte oczy. W polskiej wersji - siedzi na żółwiu i jest sparaliżowana. Trzy decyzje międzynarodowego Trybunału w Strasburgu wytykające Polsce niedopuszczalną przewlekłość postępowania i zasądzające odszkodowania zbiegły się z informacją, że projektowana reforma sądownictwa - w tym powołanie 400 sądów grodzkich - da się urzeczywistnić dopiero za dwa lata. Wcześniej nie będzie pieniędzy. W pierwszym półroczu do sądów trafiło 3,1 mln nowych spraw, o 608 tys. więcej niż przed rokiem. Niewiele z nich ma szanse skończyć się w tym tysiącleciu.

Dla Trybunału w Strasburgu rządy, które nie mogą dać sobie rady z postępowaniem sądowym, nie są żadnym wyjątkiem. Goszczą tu od dawna i Włochy, i Wielka Brytania, Hiszpania i Francja, i nawet Szwajcaria. Jednak dla nas to niewielkie pocieszenie, ponieważ liczba skarg z Polski dopuszczonych już do rozpoznania przez Strasburg sięga stu i sytuuje nas w pierwszej czwórce państw - klientów Trybunału. Wśród tej setki na poczesne miejsce wysuwają się właśnie żale obywateli polskich na pokrętne i niesłychanie długie postępowanie sądowe (10 skarg dotyczy aresztowań). Według europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności każda sprawa w sądzie ma kończyć się w "rozsądnym terminie".

Jeden ze strasburskich wyroków daje wprawdzie podstawę dla taryfy ulgowej: "Jeżeli - pisze Trybunał - przewlekłość postępowań sądowych wynika z nadmiernego nagromadzenia niezałatwionych spraw, państwo nie ponosi odpowiedzialności, jeżeli zaległości są tylko przejściowe, pod warunkiem jednak podjęcia szybkich i skutecznych ś...