POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 26 (2251) z dnia 2000-06-24; s. 24-25

Kraj

Maja Wolny

Zorro, brat Tupaka

Rada Języka Polskiego alarmuje w sprawie nadawania dziwnych imion

Najbardziej ekscentryczne imiona nadają swoim dzieciom mieszkańcy okolic Warszawy i Trójmiasta. To na północy mieszkają Stenuela, Marża, Pacyfik, Jad, Stera i Oralia. Nie mówiąc już o Mao, Stalinie oraz słynnym Solidariuszu. Południowa i wschodnia Polska chrzci bardziej konserwatywnie.

Członkowie Rady Języka Polskiego – oficjalnego organu porządkującego polszczyznę – wydali nowy, już szósty, komunikat. Najwięcej miejsca zajmują w nim analizy dziwacznych imion. Okazuje się, że to jeden z najczęstszych problemów językowych współczesnych Polaków. Ludzie piszą do językoznawców, gdy mają pomysł na ekscentryczne imię dla dziecka i gdy ich fantazji nie chce zaakceptować urzędnik. Merlin, Tupak, Poziomka i Wilk to tylko niektóre propozycje, które Rada ostatnio odrzuciła.

Moda (i antymoda) na imiona istniała od zawsze. Przekraczała granice państw, języków i religii. Powoli zmieniały się tylko jej źródła. Do początku XX w. była to przede wszystkim literatura i historia. Obecnie bardzo często źródłem nowych pomysłów staje się film czy świat show-biznesu. To właśnie z telewizji wzięli się Kewin, Alan i Samanta. Z łatwością można wskazać wiele imion, które za sprawą książek czy wydarzeń historyczno-politycznych stały się niepopularne. Na przykład Alfons stracił swoje dobre imię już w II poł. XIX w. A to dlatego, że we Francji pojawiła się głośna ...