POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 8 (2181) z dnia 1999-02-20; s. 81-82

Społeczeństwo

Ewa Winnicka

Zostań brzytwą

Absolwent Szkoły Liderów nie przekroczył 26 lat i w założeniu ma być profesjonalnym politycznym komandosem, sprawnym na barykadzie. Dostaje wiedzę, jak kierować ludźmi w polityce. Niektórych martwi jednak, czy absolwentom nie będzie wszystko jedno, na jakiej barykadzie staną.

- Polityka polska prezentuje żenujący poziom - uważa Sylwia, absolwentka Szkoły Liderów sprzed dwóch lat, dziś studentka prawa i pracownica jednej z kancelarii poselskich Unii Wolności. - Jeśli poseł komisji budżetowej wie o przygotowaniu budżetu mniej niż ja, to jest przecież nienormalne. Na szczęście - pociesza się Sylwia - po sejmowych korytarzach kręci się coraz więcej twarzy, które zna ze Szkoły.

Profesor Zbigniew Pełczyński, pomysłodawca i założyciel Szkoły Liderów, tłumaczy, że jej misją jest zbudowanie w Polsce społeczeństwa obywatelskiego. Również wychowanie działaczy, którzy będą posiadali umiejętności, ale i szlachetną misję.

Czesław Kulesza, absolwent Szkoły sprzed dwóch lat, członek PPS, jest sceptyczny: - To raczej kuźnia uprzejmych technokratów ubranych codziennie w eleganckie garnitury, ale ideologicznie giętkich jak guma.

Szkołę Liderów nazywa się czasem szkołą janczarów.

Liderzy to dziwolągi

Zbigniew Pełczyński, emerytowany profesor politologii z Oksfordu, założył swoją szkołę w 1994 r. Kształci w niej ...