POLITYKA

Piątek, 17 listopada 2017

Polityka - nr 7 (3098) z dnia 2017-02-15; s. 31-33

Społeczeństwo

Marcin Rotkiewicz

Zrobieni w jelenia?

Wielkie odkrycie albo wielka pomyłka, na którą wydano kilkadziesiąt milionów złotych. Oto historia tajemniczych komórek z poroża jelenia.

Unikalne na skalę światową”, „Panaceum na tak wiele problemów współczesnej medycyny i świata, że trudno to sobie wyobrazić”, „Prawdziwy przełom w medycynie regeneracyjnej i kosmetologii”. W ten sposób od kilku lat w mediach – od „Gazety Wyborczej” i „Faktu” po miesięcznik popularnonaukowy „Focus” – opisywane jest odkrycie kilkorga naukowców z Uniwersytetu Medycznego (UM) we Wrocławiu. Udało im się wyizolować komórki z rogów jelenia, które miałyby posiadać niezwykłe właściwości, i z sukcesem skomercjalizować odkrycie.

Wszystko zaczęło się przypadkowo, gdy dr Marek Cegielski z UM natrafił na informacje o niezwykłych właściwościach poroża jelenia, które potrafi przyrastać w tempie nawet do 2 cm na dobę. Musiało to wynikać z szybkiego namnażania się komórek poroża. Cegielski razem z kolegą dr. Ireneuszem Całkosińskim wybrali się więc do wrocławskiego zoo (obydwaj są po weterynarii), gdzie w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych znieczulonemu jeleniowi szlachetnemu (gatunek Cervus elaphus) wycięli dwa małe krążki z poroża.

W pracowni uniwersyteckiej udało się wyizolować z nich komórki, które odpowiednio odżywiane chętnie się mnożyły. Tak powstała tzw. linia komórkowa, czyli kultura dzielących się komórek, nazwana MIC-1. Prowadzone później badania miały wykazać, że MIC-1 to tzw. pluripotencjalne komórki macierzyste, czyli posiadające niezwykłą cechę: zdolność przekształcania się w niemal wszystkie inne typy komórek (podobnie jak komórki tworzące zarodek, z których powstają rozmaite tkanki organizmu). To właśnie dzięki nim – według wrocławskich naukowców – poroże na głowie jelenia rośnie w tak oszałamiającym tempie, i stąd ich inna fachowa nazwa: porożogenne komórki macierzyste.

Twórcy MIC-1 podkreślali w mediach, że wiedzieli już wcześniej, iż różne preparaty z poroża stosuje się od dawna m.in. w tradycyjnej medycynie chińskiej. Dr Cegielski wpadł na pomysł, że źródłem leczniczych właściwości rogów jelenia mogą być znajdujące się w nich komórki macierzyste. Dlatego na UM zaczęto eksperymentować z MIC-1.

Wyniki okazały się zachwycające. MIC-1 przeszczepione laboratoryjnym zwierzętom regenerowały uszkodzoną chrząstkę małżowiny usznej, kość żuchwy, a rany goiły się znacznie szybciej. Również efekty odnowy ścięgien u koni miały być niesamowite, wskazując, że to „jeden z najsilniej regenerujących preparatów naturalnego pochodzenia, który można stosować i u ludzi, i u zwierząt”. Komórki wydawały się wręcz nie mieć ograniczeń, gojąc rany, owrzodzenia czy atopowe zapalenia skóry. Miały także wykazywać właściwości odmładzające, spłycając zmarszczki. Ponadto w trakcie wspomnianych doświadczeń na zwierzętach, a konkretnie królikach, kiedy wszczepiano im do lekko uszkodzonych przez chirurgów kości żuchwy lub chrząstki małżowiny ucha komórki MIC-1, nie następowała reakcja układu odpornościowego, który powinien zaatakować obce komórki jelenia.

Czterej naukowcy z UM zaangażowani w prace nad MIC-1 powołali do życia firmę Stem Cells Spin (stem cells to po angielsku komórki macierzyste) – przy wsparciu uczelni – oraz zaczęli patentować w różnych krajach swoje odkrycie. W 2010 r. przekształcili się w spółkę akcyjną, która rok później zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych na rynku równoległym NewConnect dla przedsięwzięć w obszarach tzw. nowych technologii.

W 2012 r. na rynku kosmetycznym pojawiła się marka Revitacell firmy Stem Cells Spin. „To pierwsza linia biodermokosmetyków wykorzystujących ogromny potencjał komórek macierzystych MIC-1” przeznaczonych do „antystarzeniowej i regeneracyjnej kuracji skóry twarzy, a także do pielęgnacji włosów, rzęs oraz brwi” – można przeczytać na stronie internetowej. Kosmetyki nie zawierały jednak żywych komórek jelenia MIC-1, tylko preparat uzyskany dzięki rozbiciu ich ultradźwiękami (tzw. homogenat) i zawierający składniki mające „pobudzać procesy naprawcze prowadzące do pełnej regeneracji i odnowy uszkodzonych tkanek”. Na stronie internetowej Revitacell można również przeczytać, że jest to „ukoronowanie postępu w biotechnologii”. Wyświetlają się tam jego najważniejsze daty: „1885 szczepionka przeciw wściekliźnie”, „1922 odkrycie insuliny”, „1928 odkrycie penicyliny”, „2010 opatentowanie Biocervinu” i „2017 Revitacell z Biocervinem w nowej formule”. Czym jest Biocervin? Tak właśnie nazwano preparat z rozbitych ultradźwiękami komórek MIC-1.

Ale nie tylko. Biocervin to również nazwa konsorcjum, do którego (jako lider) weszła spółka Stem Cells Spin wraz z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu (jako partnerem). W 2013 r. wystartowało ono w konkursie Demonstrator+, ogłoszonym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, którego celem była pomoc w komercjalizacji badań naukowych. Biocervin otrzymał najwyższy grant spośród wszystkich zgłoszonych ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]