POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 45 (2730) z dnia 2009-11-07; s. 48-50

Rynek

Cezary Kowanda

Zrzutka na dziurę

Mimo obietnic polityków tzw. podatek Belki trwa w najlepsze. W 2008 r. przyniósł państwu ponad 4 mld zł. Byłoby więcej, ale banki opracowały cały katalog uników.

Podatek od dochodów kapitałowych (zwany w Polsce potocznie podatkiem Belki od nazwiska ministra finansów, który go firmował) to ulubiony temat polityków opozycji podczas kampanii wyborczej. Od wprowadzenia podatku w 2002 r. (zrobił to rząd Leszka Millera) złożono już wiele deklaracji jego likwidacji albo przynajmniej ograniczenia. W 2005 r. solidarnie obiecywali to politycy PO i PiS, szykując się do wspólnego rządzenia. Dwa lata później Platforma i PSL zarzekały się, że zrobią to, o czym PiS zapomniał.

Jeszcze w 2008 r. wielu polityków, na czele z byłym szefem klubu PO Zbigniewem Chlebowskim i Hanną Gronkiewicz-Waltz, przekonywało, że podatek Belki musi być zniesiony. Ale już wtedy minister finansów okazał się silniejszy.

Biorąc pod uwagę stan publicznych finansów, planowany olbrzymi deficyt w 2010 r. i konieczność szukania kolejnych źródeł dochodów, podatkowi Belki przez najbliższe kilka lat z pewnością nic nie zagraża. Został wprowadzony jako odpowiedź na słynną dziurę budżetową byłego ministra finansów Jarosława Bauca (powstałą za rządó...

Załączniki

  • Wpływy z podatku Belki

    Wpływy z podatku Belki

  • Procent procentowi nierówny

    Procent procentowi nierówny