POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 39 (3179) z dnia 2018-09-26; s. 68-70

Nauka

Andrzej Hołdys

Zrzutka na Ziemię

Tempo znikania gatunków na Ziemi niepokoi. Sytuacja staje się krytyczna, a zagładę może powstrzymać jedynie wspólna akcja wszystkich państw i zamożnych firm. Przydałyby się też pieniądze – około... 100 mld dol. rocznie.

Przyroda ubożeje z dekady na dekadę, kolejka roślin i zwierząt zagrożonych zniknięciem szybko się wydłuża. Wielu nie da się już uratować. „Biosfera Ziemi ma za sobą niejeden zakręt. Z każdego z nich długo wychodziła na prostą. Jednak obecne załamanie się różnorodności gatunkowej świata uderzy w tych, którzy ten kryzys wywołali, czyli w nas. Ryzykujemy bardzo wiele. Przyroda to nasz naturalny kokon, fundament naszego dobrobytu i bezpieczeństwa żywnościowego” – przekonuje australijski naukowiec Will Steffen, były wieloletni dyrektor Międzynarodowego Programu Zmian Geosfery i Biosfery (IGBP).

Gdy przed około 11 tys. lat po ostatniej epoce lodowcowej nastał łagodny holocen, okres ten okazał się – jak to określa Steffen – „naszą przestrzenią operacyjną”. Stworzył dogodne warunki do eksplozji demograficznej i zapewnił w miarę stabilny klimat, co pozwoliło nam na dokonanie rewolucji neolitycznej: rozwinięcie rolnictwa, udomowienie roślin, oswojenie zwierząt, założenie stałych osad i pierwszych miast. Bez w miarę przewidywalnego holocenu nie bylibyśmy dziś tu, gdzie jesteśmy. Biosfera nam w&...