POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 51 (3191) z dnia 2018-12-19; s. 93-95

Nauka

Karol Jałochowski

Życie dobrze zmarnowane

Dwóch jest geniuszy (nie licząc Einsteina) w historii fizyki najnowszej. Znany powszechnie Richard Feynman oraz… No właśnie. Kim jest Murray Gell-Mann?

Rysiek, mylisz się! On ma rację! On ma rację, a ty nie masz. Nic nie kumasz, Rysiek?”. Tylko jedna osoba mogła w ten sposób zwrócić się do Richarda Feynmana, supergwiazdy świata fizyki ubiegłego stulecia, genialnego współtwórcy elektrodynamiki kwantowej, teorii opisującej to, jak dogadują się ze sobą światło i materia. Tylko jedna mogła publicznie (rzecz wydarzyła się podczas seminarium w California Institute of Technology) zarzucać trwanie w błędzie legendarnemu Amerykaninowi. I tylko jednej Feynman swoją kąśliwością nie zdołałby doprowadzić do płaczu lub totalnej bezsilności. Tą osobą jest Murray Gell-Mann.

Gell-Mann górny

To człowiek, który przez 20 lat „panował niczym cesarz w imperium cząstek elementarnych” (słowa noblisty Sheldona Glashowa). Jemu w dużej mierze zawdzięczamy odkrycie tajemniczych obiektów nazwanych kwarkami. On dał początek kilku nowym gałęziom nauki. A jednak to postać nieco (bardzo?) zapomniana.

„Przy tablicy dwaj uczeni strzelają pomysłami niczym kamień szlifierski iskrami, na przemian, jeden po drugim, uderzając dłońmi w czoła, ...