POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 51 (2329) z dnia 2001-12-22; s. 49-51

Świat

Roman Frister

Życie jest piękne, ale drogie

Izrael: Młodzieży wolno wszystko, bo jutro włoży mundur

Starsi ludzie spoglądają wstecz z nostalgią, młodzi nie opłakują etosu pionierskich lat. Chcą czerpać z życia to co najlepsze, szybko i bezwzględnie. Wielu młodych Izraelczyków nie pyta już, co mogą zrobić dla ojczyzny; chcą wiedzieć, co ojczyzna może zrobić dla nich.

Czwartek jest dniem rozrywki. Dlaczego czwartek, a nie sobota, niedziela lub każdy inny dzień tygodnia, tego nikt nie wie. Późnym wieczorem, a prawdę mówiąc zazwyczaj po północy, telawiwska młodzież szeroką strugą płynie do barów i dyskotek, tańczy przy dźwiękach najnowszych amerykańskich hitów, popija koktajle, piwo i wino. Trochę starsi, ale nie starzy, na ogół ci, których nowoczesny przemysł wylansował na posiadaczy kont bankowych, czytają ulubioną literaturę – spisy potraw w drogich restauracjach. Nic nie jest ich w stanie powstrzymać: ani islamski samobójca, który wysadził się w powietrze razem z dwudziestoma czterema nastolatkami czekającymi na otwarcie dyskoteki, ani jego kolega po fachu, który zrobił to samo w jerozolimskiej restauracji Sbaro. W lokalach, w których hałas do dwustu decybeli uważany jest za cichą zabawę, nikt nie słyszy ani huku materiałów wybuchowych, ani ostrzeżeń policji, zapowiadającej możliwość dalszych zamachów. Pokolenie wciśnięte między niekończące się wojny szuka kilku chwil odprężenia.

Urodzeni pesymiści przypominają, że orkiestra na „Titaniku” ...