POLITYKA

środa, 22 listopada 2017

Polityka - nr 35 (2872) z dnia 2012-08-29; s. 72-74

Kultura

Edwin Bendyk

Życie na pograniczu

Na styku granic, narodów i obyczajów kwitnie kultura, która zmienia rzeczywistość i przywraca jej dawny blask.

W Węgajtach, by dotrzeć do teatru, trzeba zjechać w polną drogę. Jadąc nią mija się gospodarstwo Thorstena Butha, Niemca, który osiedlił się na Warmii i produkuje domowy żółty ser oraz lody. Jeszcze chwila i dojeżdża się na leśny parking – teraz wypełniony po brzegi. Zaraz w przerobionej na scenę stodole, należącej do obejścia Erdmute i Wacława Sobaszków, rozpocznie się kolejny, ­dziesiąty już festiwal Wioska Teatralna.

Spotkanie inauguruje spektakl „Jestem” Frakcji Żeńskiej Teatru Realistycznego ze Skierniewic. Cztery aktorki podejmują temat kobiecej tożsamości, biorąc na warsztat m.in. poezję Rafała Wojaczka i Mirona Białoszewskiego. Mocne, ekspresyjne, świetnie zagrane przedstawienie przypomina to, co uczyniło z Węgajt miejsce niezwykłe na kulturalnej mapie Polski – prawdziwa sztuka może dziać się wszędzie. To nie kwestia miejsca, lecz etosu.

Krzysztof Czyżewski, szef słynnego sejneńskiego ośrodka kulturalnego Pogranicze, mówi o etosie amatora. Bycie amatorem nie ma nic wspólnego z amatorszczyzną, przeciwnie – polega na entuzjazmie, który napędza do ciężkiej pracy, by uzyskać jak najlepszy efekt artystyczny czy społeczny. Amator, choć skazuje się na życie na peryferiach kultury, jest w istocie jej solą. Wolny wolnością nieznaną zawodowcom może przekraczać podziały instytucjonalne, nie bacząc na formalne tytuły, hierarchie władzy, uznanie mediów i salonów. Wolność jednak kosztuje, o czym najlepiej świadczy los Teatru Węgajty, nieustannie znajdującego się na krawędzi przetrwania.

Agora w stodole

Po co jednak użalać się nad swoim losem? Lepiej uczynić z kryzysu temat artystycznych poszukiwań. Kryzysy tożsamości, ekologiczny, społeczny, gospodarczy powracają w tematach przedstawień, filmów, dyskusji. Po spektaklu „Jestem” performans „Męska podróż na południe” – tym razem za temat męskiej tożsamości bierze się czterech aktorów z Suwałk. A potem ciągnąca się długo w noc pełna emocji dyskusja dowodząca, że oba przedstawienia trafiły w czuły punkt. Wioska Teatralna przekształca się niepostrzeżenie w Letni Uniwersytet podejmujący najważniejsze problemy współczesności, stodoła zamienia się w agorę, a dla uczestników z Polski, Niemiec, Izraela, Tajwanu, ­Albanii Węgajty stają się centrum świata.

Węgajty to miejsce unikatowe, lecz przecież nie jedyne. Wędrując wakacyjnie po Polsce, często nie zdajemy sobie sprawy, że nieopodal wczasowiska ulokowało się „lokalne centrum świata” pulsujące kulturotwórczą energią. Nie trzeba długo szukać, wystarczy ruszyć z teatru Sobaszków na wschód, na Sejneńszczyznę – do Krasnogrudy. Tam za chwilę zagra Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego, znana nie tylko w Krasnogrudzie i Sejnach, ale i w Nowym Jorku.

Muzycy koncertują na pomoście wychodzącym w jezioro Hołny. Wyżej przyciąga uwagę amarantowy ganek budynku, który jeszcze niedawno straszył ruiną. To odrestaurowany pieczołowicie dworek, w którym Czesław Miłosz w dzieciństwie spędzał wakacje, miejsce to poecie dane było zobaczyć po wojnie dopiero w 1989 r. Dziś jest siedzibą Międzynarodowego Centrum Dialogu, które zainaugurowało działalność 30 czerwca 2011 r., w wigilię objęcia przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej.

Na uroczystość dotarli wówczas do Krasnogrudy syn poety Antoni Miłosz, prezydent Bronisław Komorowski, przedstawiciele rządów Polski i Litwy, poeci z Adamem Zagajewskim na czele i uczeni, wśród nich Zygmunt ­Bauman. Dwie dekady wcześniej, w 1990 r., nic nie zapowiadało takiego biegu wydarzeń. To wtedy jednak dotarł do Sejn, po czteromiesięcznej tułaczce, dziwny konwój, a raczej tabor (bo nie zabrakło także konnego zaprzęgu). Trzon załogi tworzyły rodziny Małgorzaty i Krzysztofa Czyżewskich oraz Bożeny i Wojciecha Szroederów.

Artyści, ludzie teatru i kultury alternatywnej, amatorzy i praktycy idei, gdy nastała nowa Polska, ich Polska, postanowili zrealizować stare marzenia i plany budowane na kanwie lektur Czesława Miłosza, Paula Celana, Stanisława Vincenza, Martina Bubera, paryskiej „Kultury” – zestawu bliskiego każdemu, kto w latach 80. ubiegłego wieku fascynował się odradzającą na nowo ideą Europy Środkowej. Ten wielokulturowy tygiel, choć zgodnie z geopolitycznymi teoriami zawsze znajdował się w najlepszym razie na peryferiach nowoczesnego świata, promieniował niepro­porcjonalną do tej pozycji kulturotwórczą siłą.

Miłosz, Ionesco, Celan, Roth, Mekas, Eliade, Cioran, Andrić byli dziećmi cywilizacji, która przepadła – katastrofa zaczęła się tam, na miejscu, w 1914 r. od strzałów w Sarajewie. Dopełniła jej II wojna światowa, Zagłada, lata komunizmu. Ten zapomniany świat trzeba było na nowo odkryć.

Teatr to za mało

Sejny, z wielu względów, okazały się miejscem idealnym do osiedlenia i rozpoczęcia pracy. Położone na gorącym przez wiele lat pograniczu polsko-litewskim, zamieszkane przez Polaków i Litwinów w okolicy, gdzie pełno jeszcze śladów i świadków innych ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]