POLITYKA

Niedziela, 17 lutego 2019

Polityka - nr 47 (2934) z dnia 2013-11-20; s. 18-20

Polityka

Jacek Żakowski

Życie pozaustrojowe

Polacy, nic się nie stało! Ale się dzieje.

Destrukcja plastikowej budki. Zniszczona tęcza. Chuligani walący w drzwi squatu i wrzucający flary za płot ambasady. Wyzwiska i rękoczyny. To jest złe i bardzo nieprzyjemne. Ale gdzie takiemu świętowaniu do tego, co działo się na ulicach Warszawy 20, 15 i nawet 10 lat temu. Na policję w wolnej Polsce leciały śruby i mutry, demonstranci odpalali petardy tuzinami, nosili styliska i łomy, a policja strzelała gumowymi kulami i pałowała na oślep.

Denerwowaliśmy się, kiedy Kaczyńscy z Wrzodakiem robili marsz na Belweder, gdzie mieszkał Wałęsa, i kiedy górnicy walczyli pod Sejmem. Pamiętam grozę pochodów Samoobrony noszących świńskie łby, wylewających gnojówkę, okupujących gabinety ministrów. Pamiętam też niedawne marsze narodowców i ich bandyckie najazdy na squaty, gdzie policja – jak ostatniego 11 listopada – była nieobecna.

Ponieważ to pamiętam, trudno mi wziąć udział w spektaklu oburzenia z powodu Marszu Niepodległości oraz z powodu głupot Zawiszy, Bosaka, Winnickiego, Gowina. Jak na skalę nieobecności policji i medialną histerię, marsz przebiegł spokojnie. Gdyby smarkacze chcieli, toby się bez trudu na teren ambasady ...