POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 36 (2520) z dnia 2005-09-10; s. 84-87

Społeczeństwo / Środowisko / Przyrodnicze paradoksy

Wiktor Pawłowski

Życie w gruzach

Wydawać by się mogło, że w krajobrazie dotkniętym przez przemysł nie ma wiele miejsca dla zwierząt i roślin. A jednak natura potrafi zagospodarować każde gruzowisko stworzone przez człowieka. Wysyła w bój zwierzęta i rośliny ruderalne, czyli rumowiskowe.

Poletko obserwacyjne powstało po powodzi w 1997 r., gdy w celu lepszej ochrony osadnika popiołów nad Wisłą, na warszawskim Żeraniu (stoi tu elektrociepłownia), posłużono się gruzem (fot. 1). Od strony rzeki wycięto pas bujnego lasu łęgowego długości ok. 1,5 km i szerokości od 100 do 300 m, teren podwyższono o 2–3 m, a pośrodku usypano jeszcze wał z płyt betonowych. Przestał dolatywać śpiew wilgi i słowika, zapadła martwa cisza. Środowisko dotychczas biotyczne stało się abiotyczne, martwe. Nie na długo.

Już drugiego roku rozśpiewały się skowronki, a na stokach góry zamieszkały pliszka siwa (fot. 2) i białorzytka (fot. 3), a szara, naga powierzchnia pokryła się niskimi zielskami (fot. 4).

Ożywanie gruzowiska wciąż zadziwia, choć obserwowane już było w polskich miastach zaraz po wojnie. Na przykład w ruinach Warszawy, dosłownie w centrum, gnieździły się licznie nie tylko ptaki kamienisk i gór – jak pliszka siwa, białorzytka i kopciuszek, lecz także pliszka żółta z łąk, dzierlatka (śmieciuszka) z&...

Tagi

zwierzętaptaki