POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 124-125

Ludzie i style

Sławomir Mizerski

Żyła złota

Na koniec sezonu kulturalnego Kamila Stocha dogonił Piotr Żyła, król słownego chaosu. W sieci krążą już zestawy „The Best of Żyła”, a ludzie pokochali jego naturalność.

Gdyby skoczka Piotra Żyły nie było, należałoby go wymyślić. Zdaniem kibiców Żyła jest super, kiedy strzela śmiechem jak z cekaemu i nadaje jak ujarany, zaspokaja ważne potrzeby społeczne oraz żywotne interesy kibiców. Jest np. skuteczną odtrutką na zestresowanych, śmiertelnie poważnych polskich futbolistów z ich fryzurami, gwiazdorzeniem, wiecznymi dąsami i żałosnymi tekstami o gryzieniu trawy i „rzucaniu się do gardła piłkarzom San Marino”. „Spotkanie z Żyłą to jak prysznic w upalny dzień” – pisze jeden z wielbicieli na stronie Żyły na Facebooku, którą śledzi 170 tys. fanów.

Kibice się 26-letnim Żyłą zachwycają, rodzice są zaskoczeni, bo syn nigdy nie był gadatliwy.

„Dziwię się, że zaczął tak mówić w telewizji i w ogóle. To zwykły chłopak, prymusem nie był. W domu zawsze normalnie rozmawialiśmy, a tu naraz taki kabareciarz z niego wyszedł” – mówi w wywiadach ojciec. „Nie wiem, co mu się stało, że zrobił się taki wesoły. Ale może to dobrze, bo ...