POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 31 (3020) z dnia 2015-07-29; s. 20-21

Ogląd i pogląd

Jan Hartman

Żyletki i stokrotki

Nasza beznadziejna bezideowość i oportunizm uczyniły z naszych dzieci zoologicznych liberałów. Myślą, że państwo to zakład usługowy, w którym się „płaci i wymaga”. Ma być tanio i dobrze. I z tą żałosną nauką idą dziś do urn.

Któż nie zna „Autobiografii”, pieśni naszego pokolenia? Nieco chropawa, może odrobinę zbyt napuszona opowieść o muzyku, który przegrał swoje marzenia i swoje życie, niosąc na sercu kamień winy nie do naprawienia. Odrzucił dziewczynę („za jej Poli Raksy twarz każdy by się zabić dał”), która zaszła z nim w ciążę. Popełniła samobójstwo. Taką mieliśmy piosenkę. No, może jeszcze parę: „Przeżyj to sam” Lombardu, zachęcającą do udziału w demonstracjach przeciwko czerwonemu. Do tego Kora, Ciechowski, Kaczmarski… Wiele można wyczytać z tego repertuaru. Wstydu nie ma.

Chodziliśmy w moro i traperach, wielu było punkami, czasami goniła nas milicja po koncertach, ale byliśmy w sumie grzecznymi dziećmi. Jakoś tam mniej więcej szanowaliśmy dorosłych, nie uważaliśmy, że wszystko wolno, a wulgarne zachowania prawie wszystkich nas raziły. Paliliśmy marihuanę i piliśmy wódkę, słuchaliśmy The Doors i Pink Floyd i nie lubiliśmy Jaruzelskiego. Baliśmy się milicji. Jednak pogarda i nienawiść były ...

Zobacz także

Wpływ hip-hopu