POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 38 (2976) z dnia 2014-09-17; s. 10

Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Wawrzyniec Smoczyński

Zysk ze straty

Tusk z Bieńkowską porzucili Polskę – taki przekaz słychać od dwóch tygodni od krytyków polskich nominacji na stanowiska unijne. Co ciekawe, jest on wspólny dla „oburzonych” po obu stronach politycznej barykady – zarówno wystraszonych stronników PO, którzy boją się polskiej polityki bez Donalda Tuska, jak i uradowanych ­zwolenników PiS, potępiających rzekomą ucieczkę Elżbiety ­Bieńkowskiej na unijną posadę – w domyśle ze strachu przed niechybnym przejęciem władzy przez PiS. W obu tych głosach pobrzmiewa lęk przed Unią, skupienie na krajowej polityce i niezrozumienie polskiego interesu w Europie.

Po pierwsze, sami nominowani mieli ograniczony wpływ na swój wybór – w obu przypadkach był on wypadkową układu sił między stolicami, obsady innych stanowisk i sytuacji w momencie ­podejmowania decyzji. Polityczne karty w Unii ­ułożyły się pod wybór Donalda Tuska, ale nie on je tak ułożył; podobnie nominacja Elżbiety Bieńkowskiej była najsensowniejszą odpowiedzią na warunki określone przez Jeana-Claude’a Junckera, a nie efektem ...