POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 38 (2316) z dnia 2001-09-22; s. 11-13

Raport / Terror

Adam Krzemiński

Żywe bomby

Terrorystów samobójców odróżnia od innych terrorystów przekonanie, że to cel – usunięcie filaru znienawidzonego ustroju, państwa zaborczego, przywódcy wrogiego narodu – jest wszystkim, ty jesteś niczym. Terrorysta samobójca to morderca zdecydowany na wszystko.

Samobójczy zamachowcy są zjawiskiem tak starym jak Biblia. Na dobrą sprawę pierwszym z kamikaze był Samson. Burząc świątynię pogrzebał siebie i wrogów Izraela.

Żydowscy zeloci terrorystycznymi zamachami prowokowali rzymski odwet – represje i krzyżowanie ujętych spiskowców – aby wywołać powstanie przeciwko ówczesnemu supermocarstwu. Chrześcijanie wynosili na piedestał męczenników, którzy świadomie wybierali śmierć jako świadectwo wiary. Z kolei w czasie wypraw krzyżowych arabscy asasini, odurzeni haszyszem sztyletnicy, terroryzowali Królestwo Jerozolimy tak jak dziś samobójcy Hamasu – Izrael. Ich przywódca, Stary z Góry, budził nie mniejsze przerażenie niż przywódcy Hezbollah lub Osama ibn Laden i jego islamska międzynarodówka z Afganistanu.

Wielu anarchistów, rzucających pod koniec XIX w. „piekielne maszyny” na powozy monarchów, następców tronu, premierów i prezydentów, było wiernych zasadzie: życie za życie, zabijasz, więc daj się zabić, a przynajmniej nie zważaj zbytnio na swe własne bezpieczeństwo.

Na pytanie angielskiego dziennikarza, dlaczego oni to robią, Sayed Hassan Nasrallah, instruktor Hezbollah w południowym Libanie, któ...

Portret islamskiego kamikaze

Roman Frister

„Żałuję, że nie mam jeszcze jednego syna, który chciałby oddać życie słusznej sprawie”, powiedział Ali Hadż Omar kamerzystom palestyńskiej telewizji. Jego 23-letni jedynak, członek islamskiego Hamasu, wysadził w powietrze jerozolimską pizzerię, zabierając ze sobą na tamten świat kilkanaście osób, w tym matkę z pięciorgiem dzieci. Ta krótka, straszna deklaracja wiary wprowadza w świat, którego przeciętny Europejczyk nie jest w stanie pojąć; świat, w którym życie ludzkie nie stanowi żadnej wartości. Jest tylko narzędziem walki, takim jak pocisk wystrzelony z wyrzutni rakiet.

Syn Hadżego Omara był młodym, przystojnym mężczyzną, absolwentem islamskiego uniwersytetu w Hebronie, który w niczym nie przypominał samobójców zamachowców poprzedniego pokolenia. Symbolizuje on przemiany, jakie w ostatnich latach zarysowały się we wszystkich niemal ruchach wojującego islamu. Pierwszych szahidów, czyli muzułmańskich fanatyków gotowych umrzeć dla Allaha, werbowano w obozach dla palestyńskich uchodźców rozsianych po całym Bliskim Wschodzie. Byli to na ogół ludzie niewykształceni, wyciągani z samego dna nędzy, nie mający nic do stracenia. Zwabieni obietnicą hurysek czekających na nich w islamskim raju, a także zapomogą rzędu kilku tysięcy dolarów wypłacanych rodzinom z kasy irańskich mocodawców, kroczyli w śmierć bez wahania, bo przecież nigdy nie zaznali tego, co można określić godnym życiem.

Nowa generacja islamskich kamikaze to ludzie pokroju młodego Omara. Nie trzeba ich werbować, kusić rajem i dolarami. Całkowicie świadomi tego co czynią, sami zgłaszają się do wykonania ostatniego w ich życiu zadania. Postrzegają je jako misję religijno-historyczną: Saladyn zlikwidował Królestwo Jerozolimskie w XII stuleciu; oni, rycerze Allaha, zmiotą z powierzchni ziemi państwo żydowskie. Tym, czym dla rycerzy wypraw krzyżowych była Stolica Apostolska, jest dla nich Ameryka i jej zachodnia cywilizacja.

Nowy nabór samobójców wysyłany jest do Iranu, Libanu lub Syrii na długotrwałe szkolenie. Filozofia życia i śmierci stanowi integralną część programu. Wykładowcy wzmacniają przekonanie „studentów” szkoły umierania, że życie jednostki jest niczym wobec życia narodu; że ich ofiara to najwyższy wyraz zarówno patriotyzmu jak i miłości do Allaha. Ponadto inteligencja i wykształcenie kandydatów na terrorystów ułatwia przysposobienie im wiedzy o budowie trudnych do wykrycia ładunków wybuchowych i ich właściwego uruchomiania. Ci, którzy zdaniem instruktorów stanęli na wysokości zadania, przerzucani są w pobliże przyszłego miejsca zamachu, aby czekać tam na ostateczny rozkaz: kiedy, gdzie i kogo zabić.

Roman Frister