POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Wyszukaj w Archiwum

Ą ą Ć ć Ę ę Ł ł Ń ń Ó ó Ś ś Ź ź Ż ż

wyszukiwanie zaawansowane

bieda - słowo kluczowe

znaleziono 117 artykułów

61.

Równa pochyła Krzysztof Myjkowski

Wojciech Prabucki dowiedział się z prasy, że jest osobą bezdomną. Wcześniej sądził, że najgorsze, co mogło go w życiu spotkać, już nastąpiło. W lipcowej (2001 r.) powodzi stracił cały dobytek, teraz, jak mówi, jeszcze godność. Status obywatela drugiej kategorii nadano ponad czterystu mieszkańcom siedmiu spośród ośmiu baraków przy ul. Równej w gdańskiej Oruni.

(nr 2323 / 2001-11-10) s. 84-85
Społeczeństwo / Obyczaje
tekst ma 7320 znaków

62.

Pół świata moje Monika Mikołajczuk

Hipolit jak mało kto zna się na kosmosie. Od maleńkości oswojony z ziemią, nad nim – aż nadmiar nieba. – To bardzo ciekawy mieszkaniec – mówi sołtys Księżopoli. – Jedni uważają go za dziwaka, inni za filozofa.

(nr 2313 / 2001-09-01) s. 79-80
Społeczeństwo / Obyczaje
tekst ma 6900 znaków

63.

Pożar w domu banitów Anna Schulz

W domu banitów, w którym kiedyś siedzieli przy biurkach hitlerowcy, znów pojawił się ogień. Siódmy raz w ciągu dwóch miesięcy zapłonął denaturat. Wyłączono prąd, więc zupę z cebuli i pokrzywy banici gotują na piecyku opalanym butami z opieki społecznej. Poza tym wszystko po staremu. Eol nadal kocha się w lalce, Edkowi po raz kolejny ktoś zwędził kurę, znowu kogoś odwieziono do kostnicy.

(nr 2308 / 2001-07-28) s. 92-97
Na własne oczy
tekst ma 15861 znaków

64.

Między Kantem a Wolterem Monika Mikołajczuk

– To nie była instynktowna decyzja, to było natchnienie – wyjaśnia 50-letni Janusz Mames, od ośmiu lat mieszkaniec szałasu w lesie pod Mińskiem Mazowieckim. Uważa się za szczęściarza, bo jest wolny jak nikt inny na świecie. Od żony, od podatków i od poczucia winy. Regina – kobieta jego marzeń – przychodzi czasem do lasu pod postacią anioła.

(nr 2306 / 2001-07-14) s. 78-79
Społeczeństwo / Obyczaje
tekst ma 6052 znaków

65.

Z czego się bierze dobrobyt Andrzej Krzysztof Wróblewski, Agnieszka Zagner

Światowe Forum w Davos to ciągłe poszukiwanie recepty na ubogacenie narodów. Dziś o rozwoju państwa decyduje nie liczba ludności, rozległa powierzchnia, zasoby naturalne czy siła armii, ale sprawność ekonomiczna, nazywana chętnie zdolnością konkurencyjną. Zdolność konkurencyjna – jak ją zwiększyć? Jak ma ją zwiększyć Polska – kraj ciągle na dorobku, u dołu tabel? Czy jesteśmy skazani na trzecią ligę? Z ponad dwustu seminariów i dyskusji na różne tematy odbytych w Davos wynika dla nas wniosek taki, że w Polsce poprawić trzeba wszystko: oświatę i kształcenie, opiekę zdrowotną, środowisko naturalne, warunki biznesu, pobudzić inicjatywę pracowników, udoskonalić prawo. Czy z naszym tempem rozwoju, jednym z najszybszych w Europie, ale też z naszą kiepską spuścizną materialną i moralną mamy szanse w światowej konkurencji?

(nr 2284 / 2001-02-10) s. 3-9
Raport
tekst ma 22186 znaków

66.

Ciepło, ciepło Wojciech Markiewicz

Gdy zima zaczyna mazać wzorki na szybach, jedni, a jest ich z roku na rok coraz więcej, jadą się ogrzać do ciepłych krajów. Bezdomni, a jest ich z roku na rok jeszcze więcej, szukają byle jakiego ciepłego kąta. Zaludniają kanały, węzły ciepłownicze, dworce, klatki schodowe, strychy, noclegownie. A wszyscy pozostali szukają domowego ciepła, utrzymując z sąsiadami i znajomymi ciepłe stosunki i marząc o ciepłych posadach, gdzie za pracę płacą im ciepłą ręką.

(nr 2284 / 2001-02-10) s. 100-105
Na własne oczy
tekst ma 19009 znaków

67.

Dzieci się sypnęli Ewa Nowakowska

Dlaczego bezrobotna kobieta, która nie musi rano zrywać się do pracy, niecierpliwie wyczekuje nadejścia soboty i niedzieli? „Upomnienie za światło, upomnienie za gaz, upomnienie za inny rachunek... Tego się psychicznie po prostu nie da wytrzymać. Przestaję robić w domu, przestaję jeść, czasem trzy dni z nerwów nie jem i potem nabieram tej odwagi i idę i proszę o pomoc. Najszczęśliwsze są soboty i niedziele, bo żadne upomnienie, żaden komornik nie przyjdzie. Wtedy nie chodzą!” – oto kruche, dwudniowe gwarancje bezpieczeństwa, potrzebne do przetrwania 47-letniej bezrobotnej, która nie spodziewa się żadnych dobrych wiadomości.

(nr 2275 / 2000-12-09) s. 94
Społeczeństwo / Ludzie
tekst ma 5700 znaków

68.

Między niebem a piekłem Andrzej Krzysztof Wróblewski

Zadrżałem słysząc, że kolega Jacek Mojkowski szykuje artykuł o biednych tego świata: znając jego wrażliwość i dobre serce mogłem spodziewać się obok zatroskania nędzą również ataków na przeciwny biedzie biegun. Rzeczywistość okazała się wprawdzie inna (POLITYKA 39), ale raz powzięty zamiar obrony bogatych, chociaż moralnie paskudny, realizuję.

(nr 2266 / 2000-10-07) s. 71
Gospodarka
tekst ma 5857 znaków

69.

Woda w piach Jacek Mojkowski

Miliard ludzi cudem utrzymuje się przy życiu za dolara dziennie. Czy można im jakoś pomóc? ONZ sugeruje, że ma na to patent: kilkanaście dni temu podczas milenijnego szczytu w Nowym Jorku 150 przywódców państw podpisało deklarację, by do 2015 r. o połowę zmniejszyć panującą na świecie nędzę. Byłoby pięknie, gdyby nie unoszący się nad szczytem zapach naftaliny – w minionych latach podpisano setki podobnych apeli, a bieda się na nie uodporniła.

(nr 2264 / 2000-09-23) s. 40-44
Świat
tekst ma 11475 znaków

70.

Biedaszyb Mariusz Janicki

Leszek Miller podczas spotkań wyborczych chętnie mówi o ubóstwie doskwierającym wielu Polakom. Kilkakrotnie wspominał o „śmietnikach, które powinny służyć do wyrzucania śmieci, a nie szukania jedzenia czy porzucania noworodków”. Wzbudziło to ostre reakcje, także w obozie Aleksandra Kwaśniewskiego. Bieda w naszym kraju na pewno stanie się ważnym punktem kampanii prezydenckiej, będzie – tak jak do tej pory – rozgrywana i podgrzewana politycznie. Prawica i lewica oskarżają się wzajemnie o populizm i nieszczere wobec biednych intencje. Liberałowie do obu stron odnoszą się nieufnie, podejrzewając skok na państwowy budżet. Brakuje więc elementarnego porozumienia: czym jest bieda i jakie są jej rozmiary?

(nr 2254 / 2000-07-15) s. 30-32
Kraj / Ogląd i pogląd
tekst ma 12180 znaków

71.

Się należy Wojciech Markiewicz

Ponad sześć milionów Polaków korzysta z pomocy społecznej. Wielu z nich uznaje tę opiekę – opłacaną przecież przez podatników – za sposób na życie. – Bezrobotni, żyjący w ubóstwie i bezradni mieli otrzymać wędkę, a nie rybę – twierdzą pracownicy socjalni – tymczasem nasza rola nadal ogranicza się do rozdawania pieniędzy, których jest coraz mniej.

(nr 2252 / 2000-07-01) s. 20-24
Kraj
tekst ma 14821 znaków

72.

Byle nie na bruk Ewa Nowakowska

Być może Anna T. tkwiła już w tak głębokiej depresji, że finał w postaci samobójczej śmierci był nieuchronny. Ale okolicznością, która wyznaczyła moment ostatecznej decyzji, stała się eksmisja na bruk. Dramat 45-letniej pabianiczanki i jej dzieci poruszył opinię. Wyostrzył pytania i problemy narastające od kilku lat wokół eksmisyjnego prawa i praktyki. Dlaczego ludzie niezaradni, samotni, dotknięci nieszczęściem albo postawieni w trudnej sytuacji życiowej nie znajdują oparcia w instytucjach samorządności i opieki społecznej?

(nr 2247 / 2000-05-27) s. 30-32
Kraj
tekst ma 12323 znaków

73.

Marek od marek Jagienka Wilczak

Marek W., bezdomny z Leszna, rozdał bezdomnym kilka tysięcy niemieckich marek. Zabrał je z domu kolegi Aleksandra B. Aleksander zmarł na zawał. Marek nie czuje się winny. Mówi: – Aleksander zrobił mi świństwo.

(nr 2242 / 2000-04-22) s. 34-35
Kraj
tekst ma 11517 znaków

74.

Dziedziczna niezaradność Ewa Nowakowska

Tak się złożyło, że gdy do „Polityki” napływała korespondencja w sprawie dzieci żyjących w ubóstwie, zaniedbanych wychowawczo i poddawanych przemocy w rodzinie (reakcja na raport „Gorsze dzieci” POLITYKA 9), w Sejmie odbyła się debata nad dokumentem „Polityka prorodzinna państwa”, przygotowanym przez biuro pełnomocnika rządu ds. rodziny. Zestawienie obu tych zapisów wprawia w konsternację.

(nr 2240 / 2000-04-08) s. 91-92
Społeczeństwo / Ludzie
tekst ma 9502 znaków

75.

Iść gdzieś dalej Joanna Podgórska

Za siedmioma pagórkami, za siedmioma powiatowymi drogami, trzy kilometry od najbliższego przystanku PKS żyje 13-osobowa rodzina Klamerusów, która ma wszędzie daleko. Małe wioski dawnego województwa słupskiego po upadku PGR zmieniły się w czarne dziury bez wyjścia.

(nr 2237 / 2000-03-18) s. 92-97
Społeczeństwo / Obyczaje
tekst ma 11388 znaków

76.

Ani straty, ani łzy Barbara Pietkiewicz

W sądzie okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa o zabójstwo. Człowieka – takiego z nędzy, z denaturatu, z łachów, z jedzenia zbieranego po śmietnikach – zabił inny człowiek. Cały z nędzy, z denaturatu, z łachów.

(nr 2235 / 2000-03-04) s. 84-85
Społeczeństwo / Obyczaje
tekst ma 8703 znaków

77.

Gorsze dzieci Justyna Kapecka, Ewa Nowakowska, Ewa Paczkowska

„Moja mama choruje na raka, mam troje młodszych braci, prosimy o pomoc” – podobne tabliczki żebrzących dzieci stały się codziennością wielkich miast. Zmorą stołecznych rogatek są agresywni chłopcy z brudnymi szmatami, którzy wymuszają mycie samochodowych szyb. Nikt nie przechodzi bez lęku obok grupy osiedlowych wyrostków. Prawie nikt nie reaguje, gdy zza ściany słychać łomot, wyzwiska i płacz katowanych dzieci. Policję wzywa się w przypadkach skrajnych, wiedząc, że nie lubi ingerować w „rodzinną prywatność”. Dopiero gdy dochodzi do zbrodni, rozlega się chór moralnego potępienia. „Gorsze dzieci” – ofiary odrzucenia uczuciowego, przemocy fizycznej, alkoholizmu, biedy, zaniedbań wychowawczych – są dla społeczeństwa niczym wyrzut sumienia. Jaskrawo odstają bowiem od przeciętnej, od rówieśników adorowanych i hołubionych, którzy – jak pokazują badania – są jednocześnie głównym przedmiotem dumy statystycznej polskiej rodziny i główną lokatą rodzinnych dochodów. Te „gorsze” niejednokrotnie mają już wypisany wyrok na całe życie: gdy podrastają, kopiują najgorsze zachowania rodziców, często też same popełniają przestępstwa, z najcięższymi włącznie. Ale właśnie dlatego, że stanowią margines – w statystycznym i policyjnym znaczeniu tego słowa – powinniśmy znaleźć sposób, jak im pomóc. Sposób, aby je wyrwać z feralnego kręgu degradacji.

(nr 2234 / 2000-02-26) s. 3-9
Raport
tekst ma 24060 znaków

78.

Ofiary J.I.

Trwa odliczanie. Zamarzło już blisko 140 osób. W zeszłym roku przeszło dwieście. Ludzie zamarzają wszędzie, ale nie zdarza się w cywilizowanym kraju, aby było ich tak wielu. A jednak tak

(nr 2232 / 2000-02-12) s. 94
Fusy plusy i minusy
tekst ma 1413 znaków

79.

Eugeniusz pokutnik Anna Szulc

Kiedy zaczął się wielki śnieg, pani wójt gminy Lanckorona napisała pismo do drogowców. Poprosiła o szczególną ostrożność w odśnieżaniu jezdni na trasie Kraków–Wadowice. Warunki są trudne, widoczność fatalna, więc nawet przez zwykłą nieuwagę pług mógłby wymieść ze śniegiem pokutnika Eugeniusza.

(nr 2229 / 2000-01-22) s. 80-81
Społeczeństwo / Obyczaje
tekst ma 8759 znaków

80.

Wielkie poruszenie Wojciech Markiewicz

Po opublikowaniu tekstu o polskiej biedzie ("100 najbiedniejszych Polaków", POLITYKA 41) nasz dział raportów stał się na kilkanaście dni czymś w rodzaju ośrodka pomocy społecznej. Dzwonili do nas i pisali ludzie z całej Polski - a także z Niemiec i Stanów Zjednoczonych - oferując wsparcie tym, którzy spośród opisanych w raporcie najbardziej - zdaniem naszych Czytelników - zasługują na pomoc.

(nr 2217 / 1999-10-30) s. 28
Kraj
tekst ma 5285 znaków