POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Wyszukaj w Archiwum

Ą ą Ć ć Ę ę Ł ł Ń ń Ó ó Ś ś Ź ź Ż ż

wyszukiwanie zaawansowane

młodzież - słowo kluczowe

znaleziono 243 artykułów

141.

Kocha, lubi, kalkuluje Beata Gajc, Barbara Pietkiewicz

W maju rośliny puszczają soki, a ludzie przeżywają doroczny zew serc. To w maju szczególnie chętnie łączą się w pary, odrabiają uczuciowe zaległości albo też mocniej przeżywają swoją samotność i niedopasowanie. Jak się dziś ludzie dobierają? Wyraźnie inaczej niż w czasach PRL. Wystarczyło dziesięć lat, aby i tu ukształtowały się nowe reguły gry i obyczaje. Polska sercowa podzieliła się. Urynkowiła. Na wsi i w małych miasteczkach młodzi przeważnie wiążą się wcześnie i niecierpliwie, jakby z nudów i braku lepszych pomysłów na życie. A wkrótce, niejako mechanicznie, rodzina powiększa się. Większe miasta i lepsze zawody stosują całkowicie odmienną filozofię – nic na chybcika, nic na ślepo. Wszystko etapami: chodzenie, najczęściej też etapowe, z kolejnymi partnerami, potem to, co się określa jako bycie ze sobą, a kiedyś może ołtarz. To pierwsze od lat tak racjonalne – by nie powiedzieć wyrachowane – pokolenie na polskim rynku uczuć. Opóźniające formalne związki, oddalające moment macierzyństwa. Odchodzi też w niepamięć egalitarna peerelowska reguła równych szans: nieważne pochodzenie, rodzina czy inne konteksty, najważniejszy pożar uczuć. Dzisiejsi młodzi, oczytani w kolorowych miesięcznikach i amerykańskich poradnikach, dobrze wiedzą, że taki pożar szybko gaśnie. Często planują związki, tak jak układa się karierę zawodową. W czasach rosnącej swobody obyczajowej wraca zapomniane pojęcie warstw, klas – i mezaliansu. Romantyczny racjonalizm, racjonalny romantyzm. Oto nasz przewodnik po nowym świecie miłosnych podchodów.

(nr 2297 / 2001-05-12) s. 3-9
Raport
tekst ma 21988 znaków

142.

Goło, wesoło, nielegalnie Anna Szulc

Pod łóżkiem studenta krakowskiej uczelni policja znalazła 108 butelek wódki i 250 butelek piwa. Oraz pokaźny plik „zregenerowanych” kart telefonicznych, bagnet i nunczako. Studenta zadenuncjowali sąsiedzi, także studenci. Zgodnie uznali, że choć w akademikach można dziś sprzedać wszystko, z własnym ciałem włącznie, to należy jednak trzymać się jakiegoś etosu. Wódka może być z przemytu albo z prywatnej produkcji. Może być w puszkach. Byle tania i niewymiotna.

(nr 2293 / 2001-04-14) s. 32-34
Kraj
tekst ma 12826 znaków

143.

Służąca z językiem Marek Piotrowski

Polska od lat zabiega o wpisanie na listę państw uczestniczących w brytyjskim programie au pair. Bezskutecznie. Prawo do wysyłania młodzieży, która mieszka u rodzin angielskich jako rodzaj pomocy domowej ucząc się jednocześnie języka, przyznano przed kilku laty Czechom, Węgrom i Słowacji. Lista wzbogaciła się ostatnio o Macedonię, Bośnię-Hercegowinę. Ale ciągle nie ma na niej Polski.

(nr 2292 / 2001-04-07) s. 38-39
Świat
tekst ma 8104 znaków

144.

Obywatel nastolatek Ewa Nowakowska

Polskie czternastolatki wypadły najlepiej w międzynarodowym teście, sprawdzającym wiedzę z zakresu wychowania obywatelskiego. Rozumieją mechanizmy polityczne, mają własne zdanie i częściej niż sąsiedzi akceptują zmiany, jakie zaszły po 1989 r.

(nr 2292 / 2001-04-07) s. 70
Społeczeństwo / Edukacja
tekst ma 4256 znaków

145.

Kostium buntownika Mirosław Pęczak

Panuje przekonanie, że młody Polak nade wszystko chce przystosować się do zastanych warunków i coraz rzadziej ulega pokusie wyróżnienia się ze społecznego tła. Według wielu opinii wygasa ekspansja tak niegdyś dynamicznych subkultur. A jednak nauczyciele tudzież policjanci wciąż narzekają na aktywność tak zwanych grup nieformalnych. Jaki jest zatem prawdziwy obraz rzeczy?

(nr 2288 / 2001-03-10) s. 48-49
Kultura
tekst ma 9860 znaków

146.

Protokół z obdukcji Marcin Kołodziejczyk

Efekt pewnej sylwestrowej prywatki w dobrym towarzystwie: jedna zmasakrowana osoba na oddziale chirurgii twarzowo-szczękowej. Połamane żebra, stłuczenie mózgu, krwiaki nadoponowy i podoponowy, pęknięta czaszka, zaburzenia wzroku. Oczekiwanie na decyzję o trepanacji. Sprawców brak i nikt nic nie widział.

(nr 2283 / 2001-02-03) s. 29-30
Kraj
tekst ma 13578 znaków

147.

Nowa szkoła Jan Dziadul, Justyna Kapecka, Sławomir Mizerski, Ryszarda Socha, Mariusz Urbanek

Chociaż polskie dziecko ma obowiązek uczenia się przez co najmniej dwanaście lat, w czasie których spędza w szkolnych murach średnio pięć do siedmiu godzin dziennie, większość rodziców szkoły swoich dzieci zna jedynie ze słyszenia lub z rzadkich wizyt na wywiadówkach. Zapracowany rodzic powierza dziecko szkole z pełnym zaufaniem i jeśli nie sprawia ono trudności, sam najchętniej o istnieniu szkoły zapomina.O instytucji tej przypominają mu od czasu do czasu media i rozmaite instytucje publiczne, a informacje, jakie mają do przekazania, nie napawają otuchą. Niedawno swój raport o sytuacji w polskich szkołach ogłosiła Najwyższa Izba Kontroli. Wyłaniający się z raportu obraz polskiej szkoły jest groźny i ponury. Dokument sugeruje, że szkoła to jedno z najbardziej podejrzanych miejsc, jakie odwiedza młodzież. Jak naprawdę wygląda szkoła, której powierzamy nasze dzieci? Czy wiemy, dokąd wychodzą co rano i jaką rzeczywistość napotykają za szkolnym murem? Czy dzisiejsza szkoła wciąż przypomina starą, poczciwą budę sprzed piętnastu, dwudziestu lat, którą z sentymentem wspominają rodzice dzisiejszych uczniów? Na te pytania próbuje odpowiedzieć nasza reporterska relacja.

(nr 2281 / 2001-01-20) s. 3-9
Raport
tekst ma 23567 znaków

148.

Powrót synów Igor T. Miecik

Artykuł, który odmienił ich życie, ukazał się w nowojorskim „Nowym Dzienniku” w maju, może czerwcu 1990 r. Pamiętają, że na Greenpoint wyrywano go sobie z rąk, wycinano, kserowano, streszczano przez telefon. Opowiadał o decyzji wyjazdu do Polski dwudziestokilkuletniego Roberta Końskiego. Historia wydawała się nierealna i odległa jak lot na Księżyc. A jednak postanowili pójść w ślady Końskiego.

(nr 2277 / 2000-12-23) s. 84-86
Społeczeństwo / Ludzie
tekst ma 16001 znaków

149.

Śmietanki powiatowe Marcin Meller, Agnieszka Niezgoda

Każdy ma przed oczyma literacki obraz wieczoru w małym miasteczku. Do wista zasiada miejscowa elita: ksiądz proboszcz, lekarz, sędzia bądź rejent, mieszkający nieopodal dziedzic, czasem aptekarz lub zarządca majątku. Jak to wygląda dzisiaj, ponad dekadę po upadku świata sekretarzy, w dziesiąte urodziny samorządu? Kim jest elita małych miast? Czy w ogóle istnieje? Jak jest postrzegana? Postanowiliśmy zapytać tych, którzy dorastając w polskich miasteczkach bystrym okiem obserwują rzeczywistość: maturzystów w miejscowych liceach. Wysłaliśmy ankiety do Lidzbarka Warmińskiego, Łańcuta, Suchej Beskidzkiej, Szamotuł, Myszkowa, Tczewa i Zduńskiej Woli. Do Kościana, Moniek i Szczecinka pojechaliśmy, rozmawialiśmy z maturzystami o tym, co napisali w ankietach. Wsłuchiwaliśmy się w miejscowe konflikty, obserwowaliśmy życie publiczne i towarzyskie lokalnych śmietanek. Kto w dzisiejszej Polsce, tej odległej od stolicy, lokalnej, jest naprawdę ważny, kto dziś rozdaje karty do wista? Maturzyści widzą to prosto: elita w ich miasteczkach to władza i pieniądze, pieniądze i władza.

(nr 2274 / 2000-12-02) s. 3-10
Raport
tekst ma 23277 znaków

150.

Buła na palcu Maja Wolny

Gdyby dwudziestokilkuletni poeci rządzili światem, wyrzuciliby ze swoich miast-państw wszystkich niepoetów. Zafundowaliby sobie stypendia, wybudowali wielką knajpę i jeszcze większe wydawnictwo. Najmłodszych twórców obserwowałam na pierwszej prezentacji nowego pokolenia – Festiwalu Zapowiadających Się.

(nr 2274 / 2000-12-02) s. 56-57
Kultura
tekst ma 9165 znaków

151.

Kwiaty na śmietniku Mariusz Czubaj

„Jestem antychrystem/ Jestem anarchistą” – śpiewał angielski punkrockowy zespół Sex Pistols. Rzeczywiście: punk okazał się najbardziej prowokacyjnym i obrazoburczym ruchem młodzieżowym, nie mniej ważnym dla kultury popularnej niż hipisi z lat 60., o czym przypomina film „Sex Pistols: wściekłość i brud”, który wszedł właśnie na ekrany naszych kin.

(nr 2274 / 2000-12-02) s. 64-65
Kultura
tekst ma 12499 znaków

152.

Inwazja Przemocy Mirosław Pęczak

Podczas niedawnego festiwalu muzyki country w Mrągowie zabito człowieka. Obserwatorzy i organizatorzy tej imprezy mówili, że nigdy przedtem nie dochodziło tam do aktów chuligaństwa na taką skalę jak w tym roku. Wszak country to muzyka raczej konserwatywna, łagodząca obyczaje. Również w lipcu przy okazji festiwalu muzyki alternatywnej w Giżycku doszło do zadym wszczętych przez młodych fanów punk-rocka. W sierpniu na poznańskim rynku miała miejsce regularna ostra bitwa między punkowcami a skinami. Dokładnie w tym samym czasie tłum wracający z podkrakowskiego lotniska, gdzie zorganizowano koncert Inwazji Mocy, demolował autokary, bił i terroryzował kierowców prywatnych samochodów. Inwazja Mocy przeistoczyła się w Inwazję Przemocy.

(nr 2262 / 2000-09-09) s. 29-31
Kraj / Ogląd i pogląd
tekst ma 12565 znaków

153.

Wzorce siłowe Anna Wyka

W Mrągowie podczas festiwalu muzycznego zabito studenta, w Giżycku młody człowiek cudem uniknął śmierci, w Łodzi bójkę na pałki i łańcuchy stoczyli kibice. Pojawiają się pytania, co

(nr 2258 / 2000-08-12) s. 13
Komentarze / Gość Polityki
tekst ma 2687 znaków

154.

Chwalicie, straszycie Marcin Meller

Reakcje na Raport „Nabrani” (POLITYKA 20), pokazujący jak narkotyki stały się sposobem bycia polskiej młodzieży, przeszły wszelkie przewidywania. Dość powiedzieć, że w internetowej ankiecie „Polityki” („Czy tzw. miękkie narkotyki powinny być – tak jak w Holandii – w legalnej sprzedaży?”) oddano blisko cztery tysiące głosów, o półtora tysiąca więcej niż kiedy padał poprzedni rekord.

(nr 2247 / 2000-05-27) s. 27
Kraj
tekst ma 6168 znaków

155.

Bestia przeżyła Mariusz Janicki

Prawica oskarża ich o gloryfikację terroryzmu. Politycy z SLD tracą cierpliwość i odżegnują się. Wszystko za sprawą ostatnich wystąpień Organizacji Młodzieżowej Polskiej Partii Socjalistycznej, jak na przykład grożenia premierowi Buzkowi, niby żartem, losem Aldo Moro. Wygląda to na grymas historii, że do marksizmu przyznają się ludzie z PPS, historycznej partii dalekiej od komunizmu.

(nr 2247 / 2000-05-27) s. 28-29
Kraj
tekst ma 9443 znaków

156.

Nabrani Marcin Meller

Co piąty polski nastolatek spróbował marihuany, co dziesiąty amfetaminy, co piętnasty – heroiny. W Warszawie dane są jeszcze bardziej szokujące: 40 proc. uczniów trzecich klas liceów przynajmniej raz zapaliło marihuanę, co czwarty używał amfetaminy, co ósmy zapalił heroinę – alarmuje Instytut Psychiatrii i Neurologii. Alarmować trzeba, bo ten nowy obyczaj – „łagodnego grzania” – zdążył spowszednieć i zbanalizować się. Poszło tym łatwiej, że dużo mniej rzuca się w oczy. Nie jest to bowiem narkomania „ludzi od Kotańskiego”, typu: obdrapana brama, wrak człowieka wbijający strzykawkę w siną nogę, kompot na melinie. Te używki są niejako luksusowe, estetyczne – towarzyszące zabawie (jak marihuana) czy mobilizujące umysł do nauki i pracy (jak amfetamina). Na naszych oczach stały się łatwo dostępne, niczym pizza na telefon. Zrodziły swoistą podkulturę, która ma swój język (patrz: słowniczek s. 4), swój system kodów i aluzji czytelnych dla wtajemniczonych. Przypala się, grzeje, wrzuca i snifuje w warszawskich klubach i na dyskotekach w zabitych dechami wsiach. „Miękki narkoman” jest czysty, dobrze ubrany, jest... normalny, żaden margines. Uczeń, student, młody naukowiec, biznesmen, pracownik modnej agencji reklamowej czy renomowanej firmy prawniczej. I właśnie dlatego, że tak łatwo się maskować – przed rodzicami, otoczeniem – „miękkie grzanie” jest szczególnie niebezpieczne. Niebezpieczne jak mit, że „miękkie nie szkodzi”, nie uzależnia, nie truje. Ot, trochę dopingu i rozrywki, towarzyski weekendowy obyczaj.

(nr 2245 / 2000-05-13) s. 3-9
Raport
tekst ma 27644 znaków

157.

Przedpokój Anna Sal

Na początku było tak: Ruch Młodych, przybudówka Ruchu Społecznego AWS, powstał w kwietniu 1998 r. Deklaracja programowa została przyjęta przez aklamację. Zamiast dyskusji były przemówienia Mariana Krzaklewskiego i Jerzego Buzka. Potem poczęstunek: wojskowa grochówka. Na tym działalność programową w zasadzie zakończono.

(nr 2228 / 2000-01-15) s. 32-35
Świat
tekst ma 12833 znaków

158.

Namiot Babel Adam Szostkiewicz

Okrzyki i śmiechy ze ślizgawki na Agrykoli mieszają się z pobożnymi śpiewami dochodzącymi z wielkich namiotów. Tu i tam młodzi ludzie z Europy i innych kontynentów szukają tego samego: nowych doświadczeń, nowych przyjaźni, a przede wszystkim religii, która nie dzieli.

(nr 2227 / 2000-01-08) s. 67
Społeczeństwo
tekst ma 4864 znaków

159.

Zabawka życie Adam Szostkiewicz

W śledztwie trzymali w swych pokojach zabawki. Jonathan - misie, Robert - kolekcję troli. Jonowi śniło się, że uda się uratować Jamesa, a świat będzie wielką fabryką czekolady. Dwuletni James Bulger, którego zamordowali przed sześciu laty w sąsiedztwie stacji kolejowej Walton w Liverpoolu, przychodził też w snach do Roberta. W zeszłym tygodniu szef brytyjskiego więziennictwa zaproponował, by zabójców dziecka zwolnić, gdy osiągną pełnoletność - za kilka miesięcy. Ich sprawa wstrząsnęła i podzieliła mieszkańców Zjednoczonego Królestwa.

(nr 2219 / 1999-11-13) s. 36-37
Świat
tekst ma 10235 znaków

160.

Dinozaur na kawałki Anna Szulc

Ochotnicze Hufce Pracy są dziś jedną z niewielu instytucji działających w prawie niezmienionej formie od 1958 r. Nie pomaga to hufcom, nie pomagają także partyjne życiorysy kadry, równie niezmiennej jak cała organizacja. A jednak znalazła sposób na przetrwanie. Samorządowcy Małopolski mówią, że to sabotaż.

(nr 2218 / 1999-11-06) s. 28-31
Kraj
tekst ma 11218 znaków