POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Wyszukaj w Archiwum

Ą ą Ć ć Ę ę Ł ł Ń ń Ó ó Ś ś Ź ź Ż ż

wyszukiwanie zaawansowane

sondaże - słowo kluczowe

znaleziono 293 artykułów

141.

Wybory po wyborach Janina Paradowska

Czy Polacy, znając wynik wyborów, dziś głosowaliby inaczej? Czy tęsknota za silnym i sprawnym rządem sprawiłaby, że koalicja SLD-UP jednak dostałaby teraz mandat na samodzielne rządzenie? Czy ewentualne przyspieszone wybory mogłyby zmienić skład parlamentu i w jaką stronę?

(nr 2319 / 2001-10-13) s. 20-21
tekst ma 8202 znaków

142.

Wybory po wyborach Janina Paradowska

Takich wyborów jeszcze nie było. Po nużącej, nieciekawej kampanii wyborczej wyłonił się parlament, jakiego nikt się nie spodziewał. Bardzo w nim trudno o stabilną większość rządzącą, a o opozycji tak naprawdę niewiele wiadomo.

(nr 2317 / 2001-09-29) s. 3-6
Raport
tekst ma 14966 znaków

143.

Na półmetku Janina Paradowska

Takich wyborów jeszcze nie było. Nie ma rozważań: kto wygra, nie ma emocjonującej walki. Nad wyborami zawisło w zasadzie jedno pytanie: czy koalicja SLD-UP zdobędzie tyle głosów, żeby móc samodzielnie rządzić. Od wielu miesięcy przedwyborcze sondaże, a także wynikający z nich rozkład mandatów w przyszłym Sejmie odpowiadają na to pytanie: tak, będzie mogła rządzić samodzielnie. Potwierdza to nasza kolejna symulacja podziału mandatów przygotowana na podstawie sierpniowych sondaży.

(nr 2313 / 2001-09-01) s. 16
Wydarzenia
tekst ma 8068 znaków

144.

Szczodry Polak po szkodzie Agnieszka Niezgoda

Telewidzowie, czytelnicy, lekarze, rolnicy, internauci, rzemieślnicy – powodzianom. Za falą powodziową idzie fala dobroczynności. Ci biedni ludzie z zalanych domów nie zawinili, nie naciągają, więc trzeba ich wesprzeć. Powódź to widowisko medialne. Sugestywne obrazy rozbudzają współczucie, domagają się naszej reakcji. Niestety społeczny zryw powodziowej szczodrości opadnie wraz z wodą. Tak jest zawsze.

(nr 2311 / 2001-08-18) s. 3-9
Raport
tekst ma 23717 znaków

145.

Izba ratunkowa Janina Paradowska

Układanie list poselskich wywoływało emocje, liczne konflikty, a nawet prawdziwe wojny podjazdowe. O senatorach debatowano niewiele. Gdyby nie inicjatywa powołania bloku postsolidarnościowego, można było odnieść wrażenie, że w tej kampanii wyborczej więcej mówi się o konieczności zlikwidowania Senatu niż o kandydatach do drugiej izby parlamentu. Tymczasem Senat jest i będzie, co oznacza, że 23 września trzeba wybrać także stu senatorów.

(nr 2309 / 2001-08-04) s. 24-26
Kraj
tekst ma 9341 znaków

146.

Tygrys uciekł, został kot Klaus Bachmann

Irlandczycy odrzucili w referendum traktat nicejski, wyznaczający kierunek reform w Unii Europejskiej. Politycy w całej Europie, którzy po szczycie w Nicei narzekali na jego mierne wyniki, teraz dziwią się, że Irlandczycy ich posłuchali i traktat odtrącili. Na razie nikt nie podaje w wątpliwość pomysłu przeprowadzenia podobnego referendum w Polsce. Niemal wszystkie partie obiecały to swoim wyborcom. Uważam ten pomysł za całkowicie nielogiczny. Może się to zakończyć jeszcze większą klęską niż referendum w Irlandii.

(nr 2305 / 2001-07-07) s. 34-36
Ogląd i pogląd
tekst ma 9422 znaków

147.

PiS po PO Janina Paradowska

Połączone siły Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Pracy i innych stowarzyszonych z nimi ugrupowań nadal mają szanse na zdobycie tylu mandatów, by rządzić samodzielnie. Jednak rozmnożenie się komitetów wyborczych po prawej stronie, zwłaszcza zaś powstanie Prawa i Sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, uszczupla pulę mandatów, jakie może zdobyć SLD, nawet wysoko wygrywając wybory. Gdyby wybory odbywały się w maju, to SLD, uzyskując niewiele niższą średnią w sondażach opinii publicznej jak w prawyborach w Nysie, zdobyłby o 30 mandatów mniej, co oznacza, że wprawdzie mógłby samodzielnie rządzić, ale z przewagą zaledwie 6 mandatów, co jest sytuacją bardzo niekomfortową. Po raz pierwszy, według zgodnych w tym wypadku wyników sondaży, w Sejmie nie znalazłaby się Unia Wolności.

(nr 2303 / 2001-06-23) s. 25-28
Kraj
tekst ma 9864 znaków

148.

Trudno być matką, jeszcze trudniej nie być Joanna Podgórska

Jeśli rodzą za wcześnie, mówi się im, że są niedojrzałe emocjonalnie; jeśli za późno – przypomina o tykaniu zegara biologicznego. Jeśli wkrótce po porodzie wracają do pracy, czują się winne, że zaniedbują dziecko; jeśli nie wracają, czują się winne, że nie realizują wzorca kobiety nowoczesnej i zaniedbują siebie. Jeśli nie rodzą wcale, społeczeństwo stawia je pod pręgierzem i oskarża o egoizm. Trudno w Polsce być matką, ale chyba jeszcze trudniej nie być. Przemiany cywilizacyjne i kulturowe sprawiły, że kobiety gorzej radzą sobie z macierzyństwem. Mają ogromne oczekiwania związane z pojawieniem się dziecka. W książkach i pismach czytają, że trzeba poświęcić mu mnóstwo czasu, a jednocześnie są przyzwyczajone poświęcać czas sobie. Chcą doświadczyć macierzyństwa nie rezygnując z własnych potrzeb. Nie godzą się na całkowite oddanie, buntują przeciwko przypisanej od pokoleń roli. Współczesne matki-Polki: znękane, ale bardzo dzielne.

(nr 2299 / 2001-05-26) s. 3-9
Raport
tekst ma 20411 znaków

149.

Obywatel nastolatek Ewa Nowakowska

Polskie czternastolatki wypadły najlepiej w międzynarodowym teście, sprawdzającym wiedzę z zakresu wychowania obywatelskiego. Rozumieją mechanizmy polityczne, mają własne zdanie i częściej niż sąsiedzi akceptują zmiany, jakie zaszły po 1989 r.

(nr 2292 / 2001-04-07) s. 70
Społeczeństwo / Edukacja
tekst ma 4256 znaków

150.

Z kogo się śmiejecie Zdzisław Pietrasik

Jednym z mitów, które pozwoliły nam przetrwać nie najlepsze dziesięciolecia, było przeświadczenie, że Polska to jest najweselszy barak w całym obozie krajów demokracji ludowej, a Polak błyskotliwością i finezją dowcipów przewyższa wszystkie inne nacje. W dobrym mniemaniu o sobie podtrzymywały nas elitarne kabarety, przynajmniej jedno pismo satyryczne, kilka programów rozrywkowych w radiu i telewizji oraz tzw. kawały, podawane z ust do ust, niepodlegające cenzurze ani żadnym innym ograniczeniom. W nowych czasach okazać się miało, że nasze poczucie humoru bynajmniej wyjątkowe nie jest: w rozrywce chętnie przejmujemy standardy ogólnoświatowe, nadając im jedynie lekko swojski charakter, czego dowodem są telewizyjne sitcomy. Nie lepiej dzieje się na estradzie, gdzie wprawdzie wciąż pojawiają się dawni ekwilibryści aluzji i paradoksów, ale budzą jednak już tylko uśmiech politowania. Natomiast nowi idole satyry zapełniają hale sportowe, opowiadając dowcipy rodem z podkultury disco polo. Nawet 1 kwietnia stał się jednym z najsmutniejszych dni w roku, o czym wkrótce się przekonamy, czytając primaaprilisowe dowcipy.

(nr 2291 / 2001-03-31) s. 3-9
Raport
tekst ma 19084 znaków

151.

SLD sam na sam Janina Paradowska

Wiosna należy niewątpliwie do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w marcu, SLD zdobyłby w Sejmie większość wystarczającą do samodzielnego rządzenia. Stałoby się tak nawet pod rządami nowej ordynacji wyborczej, która zdobycze tej partii uszczupla o blisko 30 mandatów. W Senacie Sojusz królowałby niepodzielnie, chyba że ugrupowania posierpniowe wystawiłyby wspólnych kandydatów. Taki jest wynik naszej symulacji opartej na wynikach sondaży. W przypadku Senatu to pierwsza tego rodzaju przymiarka.

(nr 2291 / 2001-03-31) s. 20-23
Kraj
tekst ma 9426 znaków

152.

Geny niewierności Barbara Pietkiewicz

Wierność – temat do rozważań, kiedy już trochę ostygną walentynkowe wybuchy uczuć. Wierności nie można zadekretować. Miłość kwitnie, przygasa, rozwija się. A wierność po prostu trwa. Można trochę kochać, lecz nie można być trochę wiernym. Jest przeraźliwie bezwzględna jak celibat: żadnej części, połowy. I tej oto tyranicznej konstrukcji przysięgamy dochować: będę ci wierny, niezależnie od okoliczności, w szczęściu i nieszczęściu, w bogactwie i biedzie, w zdrowiu i chorobie, póki śmierć nas nie rozdzieli. Udźwignąć taki ciężar coraz trudniej. Dawniej przede wszystkim mężczyźni bywali niewierni, dziś coraz częściej także kobiety. W obyczajowym zamieszaniu naukowcy wymyślili nawet pojęcie „wierności linearnej” – jesteśmy wierni kolejnym partnerom na kolejnych etapach życia. Póki nie poznamy następnych.

(nr 2285 / 2001-02-17) s. 3-9
Raport
tekst ma 24988 znaków

153.

Kochany krewny Krystyna Lubelska

W święta widzowie martwią się co najwyżej tym, że za dużo jedzą, nie zaś nadmierną konsumpcją programu telewizyjnego.

(nr 2277 / 2000-12-23) s. 103
Tele Wizje
tekst ma 3118 znaków

154.

Talerz polski Paweł Walewski

Idą święta – czas wielkiej biesiady. Atmosfery tego beztroskiego ucztowania chyba nie popsuje w tym roku strach przed skażona wołowiną – nieobecną w tradycyjnych bożonarodzeniowych jadłospisach. Do niedawna była to okazja, aby się najeść na zapas, na chude tygodnie i miesiące kartkowej aprowizacji. Czasy się zmieniły – rynek żywności przeszedł prawdziwą rewolucję – czy odmieniły się nawyki i obyczaje żywieniowe rodaków? Czy zaczęliśmy jadać mniej? Czy zaczęliśmy jadać zdrowiej? W jaki sposób naszymi decyzjami kieruje niewidzialna ręka reklamy?. Słowem: co dziesięć lat wolności zmieniło na talerzu?

(nr 2276 / 2000-12-16) s. 3-9
Raport
tekst ma 18070 znaków

155.

Śmietanki powiatowe Marcin Meller, Agnieszka Niezgoda

Każdy ma przed oczyma literacki obraz wieczoru w małym miasteczku. Do wista zasiada miejscowa elita: ksiądz proboszcz, lekarz, sędzia bądź rejent, mieszkający nieopodal dziedzic, czasem aptekarz lub zarządca majątku. Jak to wygląda dzisiaj, ponad dekadę po upadku świata sekretarzy, w dziesiąte urodziny samorządu? Kim jest elita małych miast? Czy w ogóle istnieje? Jak jest postrzegana? Postanowiliśmy zapytać tych, którzy dorastając w polskich miasteczkach bystrym okiem obserwują rzeczywistość: maturzystów w miejscowych liceach. Wysłaliśmy ankiety do Lidzbarka Warmińskiego, Łańcuta, Suchej Beskidzkiej, Szamotuł, Myszkowa, Tczewa i Zduńskiej Woli. Do Kościana, Moniek i Szczecinka pojechaliśmy, rozmawialiśmy z maturzystami o tym, co napisali w ankietach. Wsłuchiwaliśmy się w miejscowe konflikty, obserwowaliśmy życie publiczne i towarzyskie lokalnych śmietanek. Kto w dzisiejszej Polsce, tej odległej od stolicy, lokalnej, jest naprawdę ważny, kto dziś rozdaje karty do wista? Maturzyści widzą to prosto: elita w ich miasteczkach to władza i pieniądze, pieniądze i władza.

(nr 2274 / 2000-12-02) s. 3-10
Raport
tekst ma 23277 znaków

156.

Wyklęte słowo eutanazja Barbara Pietkiewicz

Patykiem trzymanym w ustach raz po raz wystukuje na komputerze literę „b”. Błagam, błagam. Prosi o śmierć. Wie, że prosi daremnie. Może właśnie dlatego? Bo ilekroć ktoś obcy podchodzi do łóżka i manipuluje przy kroplówce, żona widzi w jego oczach strach. Są jednak tacy, którzy proszą o śmierć. Naprawdę i wytrwale, jak skazańcy o łaskę. Jeśli nie mogą mówić, buczą, mrugają oczyma, używają systemu znaków, który zna i może „przetłumaczyć” opiekun. Eutanazja w polskich szpitalach istnieje i polega na odstąpieniu od uprawianej terapii, gdy wiadomo, że pacjent niedługo i tak umrze. Choć strach przed posądzeniem o eutanazję powstrzymuje wielu lekarzy przed podejmowaniem racjonalnych decyzji. Pozostaje problem, co mają robić ludzie bardzo cierpiący, przewlekle chorzy, którzy nie stoją na progu śmierci, ale którzy dłużej żyć nie chcą.

(nr 2271 / 2000-11-11) s. 3-9
Raport
tekst ma 22658 znaków

157.

Wysokie progi Mariusz Czubaj, Justyna Kapecka, Iwona Kochanowska, Mirosław Pęczak

Przed wojną nazywana nieco przesadnie Paryżem Wschodu, dziś jest witryną nowego polskiego kapitalizmu. Dla przybysza z prowincji wydaje się przyczółkiem zupełnie innej cywilizacji. Edenem, do którego ściąga każdy, kto marzy o zrobieniu kariery. Wyspą dobrobytu, przy której warto się zakotwiczyć choćby na parę dni. Kiedyś przez długie lata była miastem administracyjnie zamkniętym, a przecież bez mała wszyscy jej mieszkańcy to przyjezdni. Nie jedyny to paradoks Warszawy. Dziś osiedlić się tu może każdy. Teoretycznie, bo Warszawa dzisiejsza dla wielu ma zbyt wysokie progi. Otacza się coraz wyższymi murami. Zamykają one postronnym dostęp do ekskluzywnych osiedli, wysokie ceny skutecznie selekcjonują chętnych do korzystania z rozlicznych atrakcji handlowych i rozrywkowych. Warszawa uśmiecha się tylko do wybrańców losu. Tyle że jest to fałszywy, bo interesowny uśmiech bardzo drogiej kurtyzany. To dziwne miasto jest areną żarłocznego wyścigu karier i namiętnej walki o lokalną władzę, której kolejny etap właśnie się rozgrywa.

(nr 2265 / 2000-09-30) s. 3-8
Raport
tekst ma 19479 znaków

158.

Zbiórka głosów Mariusz Janicki

Na czele samotny lider, daleko w tyle zmęczony peleton przed ostatnim punktem żywieniowym. Strata nie maleje, a do mety z napisem „wybory” już blisko. Decydujące tygodnie prezydenckiej kampanii, z telewizyjną prezentacją, są dla rywali Kwaśniewskiego ostatnią szansą na pozyskanie nowego elektoratu. Jeśli coś istotnego ma się zmienić do dnia wyborów, to niemała część społeczeństwa musiałaby przenieść swoje sympatie na rywali obecnego prezydenta.

(nr 2263 / 2000-09-16) s. 24-25
Kraj
tekst ma 6251 znaków

159.

Grille i zabawy ludu polskiego Krzysztof Gajewski, Marcin Meller

Pocieszamy się często, że co prawda historia nam się nie układała, sąsiedzi również za bardzo się nie udali, za popisowe produkty eksportowe mamy wódkę w ozdobnej butelce i zbite kawałki desek dumnie zwane paletami, ale bawić się potrafimy jak nikt. Co ciekawe, bardzo często to samo podkreślają cudzoziemcy. Można im wierzyć zwłaszcza kiedy już u siebie, po powrocie, z łezką w oku wspominają polski ubaw. Jak właściwie Polak dziś się bawi? Bo że duszę ma towarzyską, rozrywkową i wkłada w to serce to pewnik wynikający z niżej drukowanych wyników badań społecznych. Trudno o jeden narodowy model, jeden aspekt wspólny zabawy, poza, być może, intensywną konsumpcją alkoholu. Taką do padnięcia, zejścia, zwałki, zbetonienia. To nas na pewno wyróżnia, ta raptowność przyswajania trunków tłumaczy też, dlaczego na przykład Francuzi piją statystycznie więcej (najwięcej w Europie), ale trudno na ulicach ich miast dostrzec obywateli w slalomie. Lata III RP poczyniły w polskiej zabawie olbrzymie zmiany. Wedle niektórych dokonały spustoszenia; zdaniem innych znacznie poszerzyły rozrywkową paletę, co więcej: to zabawa stała się głównym celem życia. Przez pięć dni pracuje się po to, żeby przez dwa kolejne użyć.

(nr 2260 / 2000-08-26) s. 3-9
Raport
tekst ma 27092 znaków

160.

Podatek od zbytku Marcin Kołodziejczyk, Krystyna Lubelska, Agnieszka Niezgoda, Marek Ostrowski

Po którym zerze na koncie zaczyna się bogactwo? Po jakiej marce samochodu lub zegarka poznać bogatego? Po jak bardzo szerokim geście? Pod koniec czerwca kilkunastu posłów różnych opcji zgodnie złożyło w Sejmie projekt zmiany ordynacji podatkowej, która – jak się pewnie pomysłodawcom wydaje – da prostą odpowiedź na trudne pytanie, co jest prawdziwym zbytkiem i luksusem. Projekt ten zakłada, że dotychczas ukrywane przez obywateli dochody obłoży się podatkiem dochodowym, a najbogatszych obejmie się obowiązkiem składania deklaracji majątkowych. Nie pierwszy to pomysł, by uszczknąć nieco bogatym i napiętnować luksus. Nieprzypadkowo pojawia się w czasie przedwyborczej gorączki. Pada na żyzny grunt, bo Polacy swoich bogatych wciąż niezbyt lubią, chętniej w nich widzą krwiopijców i szalbierzy niż ludzi, którzy doszli do majątku pracą i talentami. Ale też z biegiem lat coraz powszechniej akceptują ich jako kapitalistyczną oczywistość. Sami bogaci, rzecz jasna, przeciw projektowanym zmianom oponują. Tym bardziej to naturalne, że są bogatymi bardzo świeżej daty, na dobrą sprawę uczą się dopiero nimi być. Toteż polski luksus ma swojski, ciekawy rys.

(nr 2259 / 2000-08-19) s. 3-9
Raport
tekst ma 33177 znaków